Wyświetl pojedynczy post
Kurz
Senior Member
 
Od: 11.2006

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#4399
Stary 25.08.2011, 13:20
1q2 napisał(a):Wyświetl post
A moim zdaniem ta analiza jest naiwna i dziecinna i tu w ogóle nie chodzi o Maaskanta bo jemu po takim meczu powinno się dostać - to jest oczywiste
Z całej 12tki to jedynie pretensji nie można mieć do Parejki i Genkowa.
Pierwszy gdyby miał więcej szczęścia to ani bramki nr 1 ani bramki nr 3 by nie puścił ale i tak bronił solidnie - swojak poniekąd wymuszony przez błąd Małego.
Drugiego nie ma o co winić bo niestety zajmował taką pozycje gdzie piłka już nie dochodziła

A reszta dała ciała łącznie z trenerem, gdzie jakoś wielce bym tego o tyle nie roztrząsał bo uważam że graliśmy z na prawdę świetnym jak na nasze warunki przeciwnikiem.
Było sporo meczów w historii gdzie po za wynikiem, też nie istnieliśmy na boisku
Z wyjazdów oprócz oczywiście Realu i Barcy to mi się Porto przypomina, Saragossa,Vitoria,Nancy,Anderlecht - teraz doszedł Apoel ,piłkarsko porównywalny z drużynami które wymieniłem(oprócz pierwszej 2 oczywiście)

Wczoraj był chociażby mecz Benfiki z Twente...wiadomo gospodarze faworytem ale spodziewał się ktoś że po 60 minutach Holendrzy będą mieli 1 oddany strzał a Benfika kilkanaście i 2 gole.

Wtorek to był brutalny wieczór ale to nie było nic czego nie można było się spodziewać
Żeby grą powalczyć z Apoelem to przed nami ogrom pracy , może nie z Maaskantem ale na dziś nie widzę żadnej Pl drużyny z żadnym trenerem, która by miała jakiekolwiek szanse z Cypryjczykami

Na prawdę szkoda tego gola w 87 bo mimo koszmarnej gry myśmy już ich mieli - to jednak Apoel a nie zespół topowy.
Tak jak w Krk dostali gola, tak i na Cyprze , to oni spuchli.Nagle pomysły się skończyły ale jakoś wcisnęli.

Reasumując - odpadliśmy z zespołem o klasę lepszym ale nasza nieporadność na wyjeździe była zdecydowanie za duża.
Takie mam przeczucie że i Amika i Legia będą chciały też mocno z nami pojechać - jeśli i tu wyjdzie nasza bezradność to dni Maaskanta będą policzone
Wszystkie te analizy są o dupę potłuc, ponieważ nie uwzględniają tego, co było w głowach Wiślaków. Nie mam wątpliwości, że i nieporadność i większe zmęczenie i brak realizacji założeń taktycznych, były po części efektem tego, że nasi piłkarze srali pod siebie. Srali, bo jako drużyna nie za bardzo kiedy mieli oswajać się z taką presją. Przypominam, że rok temu był Karabach, a dwa lata temu Levadia. Obawiam się, ze dopóki nie będziemy grali systematycznie w fazach grupowych europejskich pucharów (jakichkolwiek), dopóki nie przyzwyczaimy się do presji, emocje będą czynnikiem decydującym, szczególnie na tym poziomie eliminacji. I to tyle. Dlatego cieszę się, że rozegramy jeszcze przynajmniej 6 spotkań w pucharach, bo doświadczenia, które w nich zbierzemy będą w naszej sytuacji bezcenne.
Odpowiedz cytując