|
Punkty w Lidze Europejskiej należy ciułać i to jak najwięcej. Dostajemy 2 pkt tzw. odczepnego, ale to daje nam w rankingu klubowym 8 pkt z hakiem - nie można wtedy liczyć na to, że znów mistrzostwa w silniejszych ligach zdobędą kluby z niższym współczynnikiem. Tak było w tym sezonie, gdzie dzięki wygranej Liteksu (a nie CSKA czy Lewskiego), Pilzna (a nie Sparty), Slovana (a nie Żyliny), Sturmu (a nie Austrii czy Salzburga) byliśmy rozstawieni w 3 rundzie eliminacji Ligi Mistrzów, dzięki czemu trafiliśmy do paly-off i w ostateczności Ligi Europejskiej.
Balon został nadmuchany do ostateczności - wszak 1,5 miesiąca temu przed meczami ze Skonto marzeniem była gra w LE do grudnia przynajmniej i to osiągnęliśmy (czyli plan minimum wykonany).
Za grę w play-off osiągnęliśmy 2,1 mln euro przychodów, do tego za sam udział w LE - 1mln euro, dojdą prawa telewizyjne, bilety z meczów (przecież mimo LE a nie LM, będzie komplet), każdy punkt w LE to kolejne 70 tys euro....
W Europie możemy liczyć tylko na siebie, Amika w zeszłym sezonie ze zdobytych 10,9000 punktów w rankingu - tylko 0,9 dostała z rankingu krajowego, a 10 pkt wywalczyła w poszczególnych meczach.
Wywalczenie przez Wisłę w fazie grupowej 6-8 punkótw do rankingu daje nam ranking na przyszły sezon w graniach 14-15 punktów. To wcale nie jest tak ( w tym sezonie było to 10 z niewielkim hakiem, a odpadają nam 4 pkt za UEFA z czasów Petrescu/Okuki). Każdy start w europejskich pucharach musi być uwieńczony zdobywaniem kolejnych punktów rankingowych, ale aby je zdobywać regularnie - trzeba regularnie grać w pucharach i to w fazie grupowej rozgrywek.
Moim zdaniem awans do LM przy odrobinie szczęścia był możliwy - ale jednocześnie przedwczesny - jeżeli Wisła grałaby w grupie tak jak w rewanżu z APOELEM - skończyłoby się na maksymalnie 2-3 remisach - przy dużym szczęściu - niezależnie od klasy rywali.
JAZDA, JAZDA, JAZDA BIAŁA GWIAZDA !!!!!!!!!!!!!!!!!!
|