|
"Oszczędności" na lewej obronie kosztowały nas 8 mln euro.
Diaz nie istniał na obronie, Apoel symulował ataki lewą stroną a potem przerzutka na prawą, gdzie nie było Diaza (nie wiadomo gdzie był). Tak wpadła bramka na 2:0 i tak mogły wpaść jeszcze minimum trzy kolejne.
Kolejne kwestie zapierdzielił Maaskant.
1) Jeśli Meliskon nie był gotów na 100% to nie powinien grać 90 minut. Mógł wejść na drugą połowę o ile w ogóle...
2) Małecki nie powinien wychodzić na drugą połowę bo jego gra to był sabotaż. Zawalił pierwszego gola (asysta przy golu Pareiki) i rozpoczął akcje na 2:0...
3) Idiotyczne zmiany w 80 minucie. Po pierwsze nie robi się dwóch na raz gdy ma się awans - to elementarz.
4) Wejście nie sprawdzonego i niezgranego (bo gdzie?) na środek obrony Jovanovicia rozwaliło grę w defensywie totalnie... Jak już musiał zejść Jaliens to przecież mógł wejść Bunoza.
5) Taktyka na postawienie autobusu w polu karnym to obciach na całego...
6) Przez rok Maaskant nie nauczył żadnego piłkarza odpowiedzialnego wykonywania stałych fragmentów gry - przede wszystkim rzutów rożnych ale również wolnych na karnych kończąc. Praktycznie każdy róg oznacza drżenie przed kontrą... i tak jedziemy od roku...
Nie mówię "zwolnić Maaskanta" bo to idiotyzm tylko mam wrażenie, że zagłaskano Robercika na R22. Zdaje sobie sprawę, że ciężko będzie wrócić do zwyczajnej normalności i obiektywizmu po tej jednej porażce. Wydaje mi się, że ma Pan Maaskant kredyt zaufania jeszcze na kilka klęsk, więc mogę zaraz zostać zjedzony ale nie zmieni to faktu, że mecz z Apoelem wybitnie mu trenersko nie wyszedł.
Ostatnio edytowane przez thechris : 25.08.2011 o godz. 01:03.
|