|
Ktos w tym temacie tez madrze zauwazyl jak zmieniala sie gra za Maaskanta. Ja podobnie pamietam, ze na poczatku Holender chcial grac do przodu, ofensywnie, cwiczyc atak pozycyjny i narzucac swoj styl gry przeciwnikowi. Pozniej byl jakis mecz lub dwa, w ktorych sprawdzila sie defensywna taktyka i od tego czasu Maaskant zaczal tak Wisle ustawiac. Przypomina mi to troche zachowanie Skorzy, choc juz nie pamietam czego dotyczylo, ale on rowniez zmienial swoja wizje Wisly w trakcie pracy w niej.
Wniosek: wydaje mi sie, ze to koszt posiadania jeszcze nie w pelni uksztaltowanego trenera, szkoleniowca na dorobku, ktory wciaz sie jeszcze uczy, nie ma wielkiego doswiadczenia z duzych meczow i klubow. To nie zarzut, bo lepszego od Maaskanta z takim budzetem i tak nie znajdziemy, bardziej nakreslenie pewnej slabosci. Zobaczcie na tego Jovanica (czy Jovanovica) z Apoelu, czy Chealse, czy Atletico, czy Wisla oni zawsze graja do przodu, chca trzymac pilke i po sezonach pracy, konsekwencji przynosi to znakomite efekty. Choc mozna tez na to patrzec bardziej pozytywnie. Maaskant po prostu elastycznie reaguje na to co ma i zobaczyl, ze z takim budzetem, takim materialem pilkarskim, gra do przodu nie wypali (co nie znaczy, ze nalezalo stac w polu karnym przez 90min).
Ostatnio edytowane przez nesta : 24.08.2011 o godz. 20:19.
|