|
Pozwolę sobie wkleić artykuł z innego portalu, jak dla mnie doskonale opisujący naszą Polsko - Krakowsko - Wiślacką rzeczywistość.
"Mistrzowie prowizorki"
Niestety nie dla nas Liga Mistrzów - to zdanie będzie przez kibiców Wisły oraz tych wszystkich, którzy wczoraj za Wisłę trzymali kciuki, powtarzane w najbliższym czasie najczęściej. Jak się okazuje - do piłkarskiej elity niestety nie dorośliśmy. Wszyscy.
Jakby bowiem nie patrzeć jesteśmy bowiem "mistrzami prowizorki".
Zaczynając od stadionu, a kończąc na nas samych - kibicach.
Stadion
Skompromitowany prezydent Krakowa, profesor Jacek Majchrowski, nie dalej jak rok temu na zwołanej na Wiśle konferencji prasowej grzmiał na każdego, kto próbował mu zarzucić, że dokończenie Stadionu Miejskiego im. Henryka Reymana do listopada 2010 roku jest nierealne. Majchrowski ze swoją świtą był niczym Zeus, ciskając na każdego "niedowiarka" gromy.
Kilka dni temu tenże mityczny Zeus mówił, że te marne 1600 miejsc vipowskich... choć stadion nie będzie gotowy we wrześniu 2011 roku, to on otworzy.
Na jego szczęście nie będzie musiał być wystawiony na tą kolejną "próbę". Wisła w LM nie zagra, więc i bez tych miejsc będzie musiała sobie poradzić.
Ale to jak miasto dba o swoją sportową wizytówkę, może lepiej pozostawić bez odpowiedzi. Na usta ciskają się wyłącznie słowa, za które aktualnie nakładane są zakazy stadionowe.
Baza
"Jak awansujemy do LM, to będziemy mieli za co wybudować boiska treningowe" - powiedział ostatnio prezes Bogdan Basałaj. Jakże fajnie, ale niestety z odwróconą rzeczywistością.
Bo może żeby znaleźć się wśród 32 najlepszych drużyn Europy - wypadałoby najpierw te boiska mieć, a dopiero potem bić się o elitę?
Ktoś może powiedzieć, że drużyna i tak nie będzie ćwiczyć na kilku boiskach na raz, ale czy nie jest wstydem dla wszystkich, że taki klub jak Wisła ma jedno (!) boisko do treningów? A i tak, gdy ekipa Roberta Maaskanta wróciła z pierwszego letniego zgrupowania, to nie mogła na nim trenować, bo było nieprzydatne do czegokolwiek, bo nie miał kto o nie zadbać?! Cóż za... prowizorka!
3 minuty?
Powszechnie panująca opinia głosi, że Wiśle zabrakło w Nikozji do awansu trzech minut. Niejaki Aílton strzelił nam bramkę w 87. minucie i nasze nadzieje prysnęły, niczym bańka mydlana.
Niestety mit ten obalam. I to bez dwóch zdań. Wiśle nie brakło trzech minut, bo na boisku w stolicy Cypru była dla mistrza tego kraju tłem.
Nadzieję na cud dała nam akcja Ivicy Ilieva i Cezarego Wilka, ale była ona przypadkowa i prawdą jest, że na awans po prostu nie zasłużyliśmy. Zaliczka z Krakowa okazała się zbyty mała, a... Kamil Kosowski i Marcin Żewłakow mówiąc, że w rewanżu faworytem jest APÓEL i że wygra, mieli zwyczajnie rację. Znali realia, wiedzieli jacy piłkarze w zespole z Nikozji grają i co potrafią zrobić, grając u siebie.
Piłkarze
Niestety okazało się, że kadra którą mamy jest jeszcze o wiele za słaba, aby przebić się do elity. "Aby zebrać trzeba zasiać" - i być może ktoś w naszym klubie będzie w stanie uderzyć się w piersi i zastanowić się, czy warto było zakręcać kurek z kasą na transfery? Niekoniecznie zakup dwóch czy trzech drogich graczy cokolwiek by zmienił, ale kto wie? Może po bramce Wilka ktoś z wyższą jakością, wyższymi umiejętnościami, zrobiłby akcję wartą 5 mln euro?
Wisła za awans do baraży LM zarobiła 2 mln. Gdyby awansowała wczoraj - dorzuciłaby od razu 5 kolejnych. Następna ogromna kasa czekałaby w kolejce...
Niestety - do samochodu o nazwie Wisła nalano za słabą benzynę, aby ścigać się na torze, na którym meta oznaczona była kolejno odgrywanym przy Reymonta hymnem Ligi Mistrzów.
Kibice...
Teraz będzie o nas. O naszej "prowizorce". Każdy z nas był i jest po wczorajszym meczu zawiedziony. Bez wyjątku, ale czy dałeś Ty, który czytasz te słowa z siebie wszystko?
Ogromny szacunek dla tych, którzy na Cypr polecieli. Ogromny też dla tych, którzy zdzierali gardła w zeszłą środę w Krakowie, ale gdzie byłeś, gdy graliśmy np. z Zagłębiem?
Na meczu z APÓEL-em stadion Wisły wypełnił się w całości. Na meczu z Zagłębiem w połowie. Dlaczego?
Większość narzeka jakie to drogie bilety, a jakie drogie karnety... ale każdy z Was LM by chciał. Każdy chciałby, żeby w Wiśle biegał np. Manduca, czy wspomniany Aílton. Ale żeby zatrudnić piłkarskich fachowców, trzeba im zapłacić. A żeby zapłacić - trzeba mieć z czego. Pan Bogusław Cupiał - z całym dla niego szacunkiem - kasy co pół roku wykładać nie będzie. I latem tak jak i Ty nie wyłożył. Bo czy masz karnet? Jeśli masz - szacunek, ale jeśli jesteś tylko i wyłącznie internetowym pieniaczem, który w życiu biletu nie kupił, a jedyne co potrafi - to na Wisłę najeżdżać, powiemy Ci jedno - znikaj i więcej nie wracaj!
Wisła takich kibiców nie potrzebuje! Kibicuj Barcelonie, Realowi, MU, albo... APÓEL-owi.
Po wczorajszym meczu pieniaczy pojawiło się wielu. Wyrzucają w niewybrednych słowach z Wisły... Holendrów. Tylko gdzie bylibyśmy dzisiaj bez "notesu" Stana Valckxa? I bez tego, że ze spalonej ziemi - jaką przy Reymonta zastał Maaskant - udało się zdobyć mistrzostwo Polski?!
Wywalicie Maaskanta i kogo w zamian? Michał Probierz jest wolny... O niego chodzi, czy macie inny pomysł na Większą Wisłę?
Wywalacie też kilku piłkarzy, którzy Was wczoraj zawiedli? Nie podoba Wam się nadmiar obcokrajowców? A kto za nich?
Konkretnie, kto? Macie pomysł, czy tylko potraficie przeklinać tych, którym wczoraj się nie udało, choć bardzo tego chcieli, pragnęli i o to walczyli?!
Żałujemy, że wczorajszego meczu nie można powtórzyć i że na Cypr - grając o taką stawkę i z przewagą jednej bramki - nie pojechała kadra Franciszka Smudy. Co zwojowałaby? Chętnie byśmy to obejrzeli, bo prawda jest dla nas taka - wciąż jesteśmy piłkarskim zaściankiem Europy. Coś w nim wprawdzie drgnęło, zaczynamy przynajmniej stadionami pomału Europę doganiać, ale do tego, aby zaistnieć jeszcze nam jednak brakuje.
Polscy piłkarze to niestety próżnia. Kilku próbuje coś zdziałać za granicą, kilku może i błyszczy w lidze, ale jak wczoraj błyszczała największa gwiazda Ekstraklasy, czyli Maor Melikson? Może lepiej to niestety przemilczeć. Gdzie byłby wczoraj na Cyprze jakikolwiek polski piłkarz z naszej ligi? Na to pytanie - pozwolimy sobie nie odpowiedzieć. Dokładnie może zrobić to każdy z czytających.
Co dalej?
W APÓEL-u trener Ivan Jovanović pracuje od kilku lat. Tam Serbowi zaufano, a że ma wizję pracy i prze do przodu - ma też sukcesy.
Czy warto zaufać w Wiśle Holendrom? Ja innej opcji nie widzę, a tym wszystkim, którzy po jednym niepowodzeniu chcieliby palić i grabić mówię - zastanówcie się!
Na szczęście w Krakowie minęły czasy, które doświadczają na co dzień przy Konwiktorskiej w Warszawie...
Żeby coś zbudować - trzeba jednak czasu, pracy i cierpliwości. Czy nam jej wystarczy?
Oby... ale warto też zadać sobie pytanie. Jeśli tak wyglądaliśmy w rewanżu z APÓEL-em, to jak wyglądalibyśmy w Lidze Mistrzów? Nawet w Lidze Europy na dziś losowani będziemy z czwartego, czyli ostatniego koszyka. Może kilka niespodzianek w czwartek, gdy odbędą się rewanże IV rundy kwalifikacyjnej do tych rozgrywek, przesunie nas do trzeciego, ale jak już pisałem - żeby zebrać trzeba zasiać. Zasiać jak należy - zaczynając od stadionu, a kończąc na nas samych. Na wsparciu klubu, gdy idzie źle, na kupnie biletu, karnetu i koszulki. Na tym, aby być dumnym z tego co mamy, a nie wiecznie narzekać, gdy powinie nam się noga.
Dziś do LM jeszcze nie dorośliśmy, ale tak jak dwa lata temu klub z Kopenhagi dokładnie tak samo przegrał z APÓEL-em - tak rok później do tej LM się dostał i w niej całkiem fajnie namieszał. Kto wie, może pójdziemy tą drogą? Już bez prowizorek?!
|