|
Los jest okrutny, pilka jest okrutna.
Znow 23 sierpnia, znow 1:3, znow na kilka minut przed koncem... Boze:( Zadajac sobie pytanie "teraz albo nigdy" wiem co w przypadku Wisla obowiazuje. Wisla w decydujacym momencie nie ma szczescia. Dlaczego ta pilka nie zatrzymala sie na rece Pareiki tylko wturlala sie do bramki?:( ....a tu decydowalo pare centtymetrow ....a mac:(
Najsmutniejsze sa dwie rzeczy.
Przed meczem zakladalismy, ze jak strzelimy bramke to awansujemy, bo APOEL nam 3 nie wrzuci... Wynik znamy. I druga sprawa. Pareiko. Owszem, uratowal nam w tym meczu dupe kilka razy ale nie zmienia to faktu, ze przy pierwszym golu zrobil pawelka a przy trzecim mimo wszystko tez mogl i powinien spisac sie lepiej bo pilka szla w srodek bramki. Pareiki bylem w tym meczu pewny jak nikogo innego. Na niego zawsze mozna bylo liczyc ale dzis niestety dolozyl swoja cegielke do tej porazki.:(
....a nie moge. Jak mielismy odpasc to po .... strzelalismy ta bramke. Skonczyloby sie na 0:2 i ok, przynajmniej nie byloby nadzieji. A tak ...., strzelami, jestesmy przez kilkanscie minut w LM i takiego chuja, tracimy trzecia. Kopia meczu z Aten. Jestem zalamany.
|