__Cobra__ napisał(a):

ciekawostka na jutro
W Eliminacjach do Ligi Mistrzów: 2005.08.23 Panathinaikós Ateny - Wisła Kraków 4:1.
|
Prawda jest taka, że historia zatoczyła koło.Nie chciałem pisać o tym przed mecze ale tak to wygląda. Znowu o awans po pierwszym wygranym meczu zagramy z drużyną "grecką" po pierwszym zwycięskim meczu. TO jest moment w którym trzeba wyjść z blędnego koła i w końcu awansować do LM
Dzimi napisał(a):

Nawiąże jeszcze raz do meczu Tottenham - Wisła z września 2008, który sobie niedawno dla kontrastu zobaczyłem. Na tle dzisiejszej Wisły w tamtym meczu graliśmy piłkę wręcz galaktyczną, szybką i techniczną.
Da się zauważyć że
1) wszyscy byli bardzo ruchliwi, prawie cały zespół non stop w biegu i pod grą, pokazywali się do podań
2) nikt nie trzymał piłki dłużej niż 1 sekundę - przyjęcie, obrót do przodu, natychmiastowe odegranie, lub często odegranie z obrotem jednocześnie, i bieg na nową pozycję. Takim sposobem z pod własnego pola karnego w pole karne przeciwnika przechodziliśmy w czasie ok 5-10 sekund 7-8 podaniami z pierwszej piłki.
3) po przyjęciu piłki nasi natychmiast odwracali się w stronę bramki przeciwnika i natychmiast odgrywali do przodu -podania w szerz lub do tyłu praktycznie w ogóle nie występowały.
4) podania były inne niż dziś, tzn. lepsze - szybkie, silne, proste i mierzone piłki, których rywal nie mógł przejąć. To nie były takie wolne szmaty jak w większości dziś, które można łatwo przeciąć.
5) miej więcej 1/3 wszystkich zagrań w meczu to były podania z pierwszej piłki. Aż 1/3, bo dziś to rzadkość.
6) wszyscy w zespole doskonale operowali piłką, umieli każdemu założyć siatę lub każdego wziąć na zamach. Tego dziś nie ma prawie nikt w zespole. Błędów polegających na złym przyjęciu piłki lub niedokładnym podaniu naliczyłem 2-3 na cały mecz. Dziś mnożą się w każdej akcji.
7) mieliśmy bardzo groźne stałe fragmenty gry - dziś nie są one żadnym zagrożeniem dla przeciwnika
W meczu z Tottenhamem w oczy rzuca się nawet inny, lepszy niż obecnie (bardziej stateczny i dynamiczny) sposób poruszania się Wiślaków, pozwalający im lepiej panować nad piłką. Twardo trzymali się na "szerokich nogach" - trudno było ich wybić z równowagi, za to łatwo się zastawiali, łatwo balansowali, łatwo obracali i zmieniali kierunek biegu czy kierunek akcji, a przez to mieli dużą swobodę w operowaniu piłką i w grze nieszablonowej. W tamtym meczu na tle dzisiejszych spotkań widać nawet - mówiąc lakonicznie - "większy zasięg nóg" podczas operowania piłką, pozwalający również przejmować minimalnie niecelne podania, takie, które dziś przechodzą Wiślakom 20-30 cm od buta, i po akcji...
To podstawowe zagadnienia motoryki, wypracowywane w okresie przygotowawczym. Dzisiaj Wiślacy nie mają takiego szybkiego doskoku (na 2-3 kroki) do piłki, biegają robiąc mniejsze kroki niż wtedy i tak jakoś na bliżej złączonych ze sobą nogach, przez co znacznie łatwiej ich wytrącić z równowagi i przewrócić, odebrać piłkę, nie mają takiego zasięgu nóg i często gubią odpowiednie tempo kroków, przez to dużo trudniej i toporniej panują nad piłką.
Zgadza się, jednak o wyniku decydują nie tylko umiejętności piłkarskie, szeroko rozumiana kultura gry i wypracowane schematy ofensywne,ale również forma dnia, taktyka przeciwnika na dany mecz, wreszcie przebieg samego meczu, błędy sędziego czy tez po prostu zwykłe szczęście.
Dlatego drużyna nieco słabsza piłkarsko, bez schematów ofensywnych ma szanse wygrać z tą silniejszą co obserwowaliśmy w ubiegłą środę. Nie mniej im więcej nadrobimy zaległości, im więcej wypracujemy schematów i im więcej elementów gry poprawimy, tym lepiej.
Na razie gra ofensywna zespołu Maskanta rozczarowuje. Wszystko co się tam dzieje to czysty przypadek i pojedyncze zrywy Meliksona lub Małeckiego. Tak się nie da grać w dłuższej perspektywie czasowej, bo kiedyś po prostu zabraknie wyników. Nie można ciągle grać na 0-0 i liczyć, że może coś z przypadku wpadnie i wgramy - bo tak to niestety obecnie wygląda. To są wielkie ofensywne męczarnie.
Jeszcze mała uwaga do ewentualnych krytyków - nie piszę nic żeby zmieniać taktykę i przestać się bronić tak dobrze jak dotychczas - chodzi mi o momenty kiedy mamy kontrę lub wyprowadzamy akcję. Wtedy zamiast poukładanej i szybkiej gry ofensywniej mamy GIGANTYCZNE wręcz męczarnie, bez schematów, bez ruchliwości, bez pokazywania się do podań, bez wychodzenia na czyste pozycje strzeleckie, bez umiejętności wymiany kilku szybkich podań z pierwszej piłki. Gra ofensywna Wisły jest obecnie po prostu kpiną.
|
Jeśli bylismy tacy super w meczu z Tottenhamem to dlaczego odpadliśmy? Tottenham wowczas był ostatni w tabeli czy jakoś tak. Z doświadczenia wiem że historię się zawsze wspomina "kolorowo". 5:0 z Beitarem w tamtym sezonie to był przypadek. To własnie w tamtym sezonie ponieślismy najwyższą porażkę w pucharach 4:0 z Barcelona. Oczywiście poźniej wygraliśmy 1:0, co nie zmienia faktu, że jak sobie przypominam tamte występy w pucharach z 2008 to jedyne co mi się nasuwa na myśl to padaka w wykonaniu piłkarzy.
Semper Fidelis 1985 napisał(a):

|
W Naszych Sercach Był Jest I Będzie - Zagrajcie Tak By Dorównać Legendzie
|
Co jak co ale trzeba tworzyć własną legendę, a nie cały czas wspominać jakich to mieliśmy piłkarzy 50 lat temu... taka polska przypadłość