bukaj22 napisał(a):

|
Operowanie piłką w Wiśle mocno kuleje...
|
Niestety, muszę się z tym w pełni zgodzić
bukaj22 napisał(a):

|
razi mnie bardzo, że ten zespół praktycznie nie ma wyuczonej gry na kilka podań i wyjścia na pozycję. Większość akcji wygląda na przypadkowe a nie wytrenowane a Maaskant jest trenerem okrągły rok.
|
Dokładnie. To co gramy w ofensywnie to jakaś kpina. Żadnych wypracowanych schematów ofensywnych, zero ataku pozycyjnego, zero gry technicznej, kombinacyjnej krótką i szybką piłką po ziemi, żadnych wyuczonych schematów i zagrań, po których ktoś mógłby znaleźć się sam na skrzydle lub przed bramkarzem. Stałe fragmenty gry (w tym krótkie rogi) to jest parodia futbolu, lub antyfutbol jak to woli.
W ofensywie możemy liczyć jedynie na pojedyncze zrywy Małeckiego i Meliksona, ewentualnie słabość i błędy obrony przeciwnika. Reszta to czysty przypadek. Generalnie nasza gra ofensywnie nie jest w żaden sposób poukładana czy przemyślana, wszystko opera się o przypadek i pojedyncze zrywy 2-3 piłkarzy.Nie ma szybkiej, zespołowej i technicznej gry krótką piłką, nieszablonowych zagrań, ataku pozycyjnego. Nie potrafimy wymienić kilku podań z pierwszej piłki, wyjść szybkimi podaniami spod własnego pola karnego Kononowicz powiedziałby, że w ofensywnie nie ma niczego (oprócz Meliksona/Małeckieo.).
Nawiąże jeszcze raz do meczu Tottenham - Wisła z września 2008, który sobie niedawno dla kontrastu zobaczyłem. Na tle dzisiejszej Wisły w tamtym meczu graliśmy piłkę wręcz galaktyczną, szybką i techniczną.
Da się zauważyć że
1) wszyscy byli bardzo ruchliwi, prawie cały zespół non stop w biegu i pod grą, pokazywali się do podań
2) nikt nie trzymał piłki dłużej niż 1 sekundę - przyjęcie, obrót do przodu, natychmiastowe odegranie, lub często odegranie z obrotem jednocześnie, i bieg na nową pozycję. Takim sposobem z pod własnego pola karnego w pole karne przeciwnika przechodziliśmy w czasie ok 5-10 sekund 7-8 podaniami z pierwszej piłki.
3) po przyjęciu piłki nasi natychmiast odwracali się w stronę bramki przeciwnika i natychmiast odgrywali do przodu -podania w szerz lub do tyłu praktycznie w ogóle nie występowały.
4) podania były inne niż dziś, tzn. lepsze - szybkie, silne, proste i mierzone piłki, których rywal nie mógł przejąć. To nie były takie wolne szmaty jak w większości dziś, które można łatwo przeciąć.
5) miej więcej 1/3 wszystkich zagrań w meczu to były podania z pierwszej piłki. Aż 1/3, bo dziś to rzadkość.
6) wszyscy w zespole doskonale operowali piłką, umieli każdemu założyć siatę lub każdego wziąć na zamach. Tego dziś nie ma prawie nikt w zespole. Błędów polegających na złym przyjęciu piłki lub niedokładnym podaniu naliczyłem 2-3 na cały mecz. Dziś mnożą się w każdej akcji.
7) mieliśmy bardzo groźne stałe fragmenty gry - dziś nie są one żadnym zagrożeniem dla przeciwnika
W meczu z Tottenhamem w oczy rzuca się nawet inny, lepszy niż obecnie (bardziej stateczny i dynamiczny) sposób poruszania się Wiślaków, pozwalający im lepiej panować nad piłką. Twardo trzymali się na "szerokich nogach" - trudno było ich wybić z równowagi, za to łatwo się zastawiali, łatwo balansowali, łatwo obracali i zmieniali kierunek biegu czy kierunek akcji, a przez to mieli dużą swobodę w operowaniu piłką i w grze nieszablonowej. W tamtym meczu na tle dzisiejszych spotkań widać nawet - mówiąc lakonicznie - "większy zasięg nóg" podczas operowania piłką, pozwalający również przejmować minimalnie niecelne podania, takie, które dziś przechodzą Wiślakom 20-30 cm od buta, i po akcji...
To podstawowe zagadnienia motoryki, wypracowywane w okresie przygotowawczym. Dzisiaj Wiślacy nie mają takiego szybkiego doskoku (na 2-3 kroki) do piłki, biegają robiąc mniejsze kroki niż wtedy i tak jakoś na bliżej złączonych ze sobą nogach, przez co znacznie łatwiej ich wytrącić z równowagi i przewrócić, odebrać piłkę, nie mają takiego zasięgu nóg i często gubią odpowiednie tempo kroków, przez to dużo trudniej i toporniej panują nad piłką.
bukaj22 napisał(a):

|
Apoel, to nie oszukujmy się piłkarsko drużyna lepsza od Wisły. Wystarczy spojrzeć na pierszy mecz i na to jak ta drużyna potrafiła grać w piłkę. W odróżnieniu od Wisły, Apoel ma wypracowane schematy gry i w ataku pozycyjnym i w kontrze.
|
Zgadza się, jednak o wyniku decydują nie tylko umiejętności piłkarskie, szeroko rozumiana kultura gry i wypracowane schematy ofensywne,ale również forma dnia, taktyka przeciwnika na dany mecz, wreszcie przebieg samego meczu, błędy sędziego czy tez po prostu zwykłe szczęście.
Dlatego drużyna nieco słabsza piłkarsko, bez schematów ofensywnych ma szanse wygrać z tą silniejszą co obserwowaliśmy w ubiegłą środę. Nie mniej im więcej nadrobimy zaległości, im więcej wypracujemy schematów i im więcej elementów gry poprawimy, tym lepiej.
Na razie gra ofensywna zespołu Maskanta rozczarowuje. Wszystko co się tam dzieje to czysty przypadek i pojedyncze zrywy Meliksona lub Małeckiego. Tak się nie da grać w dłuższej perspektywie czasowej, bo kiedyś po prostu zabraknie wyników. Nie można ciągle grać na 0-0 i liczyć, że może coś z przypadku wpadnie i wgramy - bo tak to niestety obecnie wygląda. To są wielkie ofensywne męczarnie.
Jeszcze mała uwaga do ewentualnych krytyków - nie piszę nic żeby zmieniać taktykę i przestać się bronić tak dobrze jak dotychczas - chodzi mi o momenty kiedy mamy kontrę lub wyprowadzamy akcję. Wtedy zamiast poukładanej i szybkiej gry ofensywniej mamy GIGANTYCZNE wręcz męczarnie, bez schematów, bez ruchliwości, bez pokazywania się do podań, bez wychodzenia na czyste pozycje strzeleckie, bez umiejętności wymiany kilku szybkich podań z pierwszej piłki.