|
Martwiło i denerwowało najbardziej mnie jedno. Piłkarz Korony miał rację niestety mówiąc, iż widać było, że im bardziej zależało na zwycięstwie. Wiśle po prostu rozgrywała mecz, Korona walczyła o zwycięstwo. Owszem piłkarze Wisły niby się starali, niby nie grali źle, ale nie było widać tej woli walki, determinacji w dążeniu do zwycięstwa. Trochę może tu być niestety winy Maaskanta, który w mediach zbagatelizował wagę tego meczu i stwierdził, że zadowoli go remis (celowo piszę "może", gdyż nie wiemy co powiedział im w szatni przed meczem, po meczu stwierdził, że jednak Wisła takie mecze powinna wygrywać). Chodzi o to, że wyglądało jakby zespół zadowalał remis, a lepiej 2 mecze przegrać i 2 wygrać, niż 4 zremisować, gdyż daje to więcej punktów. Dziś zyskaliśmy punkt i dobrze, ale pamiętajmy też, że równocześnie straciliśmy kolejne dwa.
|