63.5 Kg napisał(a):

Osman Chavex napisał(a):
14 października 2009 i 23 sierpnia 2011. Te dwie daty, mam taką nadzieję, na zawsze pozostaną w mojej pamięci. Na drugi, historyczny awans do Mistrzostw Świata Honduras czekał 28 lat. Prawie trzy dekady nadziei i podnoszenia się po kolejnych porażkach. Ale w końcu się udało. Daliśmy naszym rodakom powód do olbrzymiej dumy i radości. Marzę o tym, żeby tu, w Polsce było za kilka dni podobnie. Liga Mistrzów to po mundialu największa ambicja każdego piłkarza. Jeśli zremisujesz w Ekstraklasie, będziesz miał jeszcze dwadzieścia okazji na nadrobienie strat. W eliminacjach nie ma miejsca na pomyłkę. Nie trafisz w piłkę, to ktoś to wykorzysta – po tobie. Nie dasz z siebie maksa, to nie będzie drugiej szansy. Przegrasz – adios. I uciekną ci te pełne stadiony, niezapomniane mecze i konstelacja gwiazd, w której mogłeś się znaleźć.
Wiem, że gramy jutro z Koroną, jedziemy tam po zwycięstwo, ale nie będę was oszukiwał – żyję i oddycham Ligą Mistrzów.
Uwierzcie, wszystko traci znaczenie, gdy słyszysz ten hymn. Cudowne uczucie. Na to czekałeś. Oddajesz się chwili.
|
Myślę, że to wystarczy za cały komentarz.
Z blogu Chaveza na weszło.
EDIT: Dla graczy takich jak Garguła, Pajlić, Bunoza czy Jirsak to już ostatni dzwonek żeby pokazać trenerowi, że na coś się jednak mogą przydać (zakładając, że dla ostatniego nie jest już za późno). Jeżeli są za słabi żeby zastąpić kolegów z żenująco słabą Koroną, to znaczy że powinni powoli (?) zacząć się rozglądać za innym pracodawcą. Chyba, że odpowiada im wizja podziwiania od następnego okienka meczy Wisły z perspektywy trybun. Jirsak już wie jakie to uczucie, Garguła jest
jeszcze drugim środkowym pomocnikiem na ławce.
Niektórzy apelowali o szansę dla Łukasza - lepszą miał tylko z Podbeskidziem. Ta może być ostatnia.