flamengista napisał(a):

Ani idol, ani cienki bolek. Sympatyczny zawodnik, którego kibice lubili. Który dobrze się zapisał w naszej pamięci i zagrał sporo udanych meczy.
Teraz Jasio opowiada, że liczy na zrozumienie. Gdyby się nie asekurował w wywiadzie dla Weszło, nie byłoby tematu. Ale on chce zjeść ciastko i mieć ciastko. Grać w Pasach i być lubiany przez kibiców Wisły. Stąd w ogóle temat Paulisty.
Dla mnie Jasio nie jest zdrajcą, jest zwyczajnym kretynem. Miałem o nim nieco lepsze mniemanie. Tyle lat spędził w Krakowie i najwyraźniej nic nie zrozumiał.
Ok, chce zarobić jeszcze trochę kasy. Ja to w zasadzie rozumiem. Ale jeśli się zdecydowało zostać męską prostytutką, trzeba się przyzwyczaić do bolącej pupy. Niestety, nie ma nic za darmo.
|
Mam dokładnie takie samo zdanie... zdrajcą jest się kiedy się odchodzi z klubu w taki sposób (choć to też problematyczne) jak Dolha. Bezpośrednio do drużyny tak nam wrogiej.
To trochę tak jak w małżeństwie. Póki jesteście razem, zaangażowanie się z sąsiadką jest zdradą. Kiedy już nie jesteście małżeństwem (pomijam różne szczegółowe aspekty), kiedy był rozwód, nie mieszkacie już razem, żona dawno mieszka w innym mieście z innym gosciem, to przygoda z brzydką sąsiadką nie jest już zdradą, jest głupotą.
Jednak Paulista najpierw przestał być piłkarzem Wisły (nie chciano go już tutaj), potem grał gdzie indziej, na koniec próbuje zagrać u najwiekszego rywala -wroga.
To nie zdrada, to głupota i brak wyobraźni.
O ile Dolha zasługiwał w spotkaniu Lecha z Wisłą na te emocjonalne okrzyki niechęci i zarzuty zdrajcy to Paulista, jeśli zagra przeciwko nam w Cracovii, będzie zasługiwał co najwyżej na szyderę