|
@jova - tak się wtrącę w dyskusję o ustawieniu na pierwszy mecz z Liteksem. Z tego, co pamiętam i Kirm i Mały w tamtym meczu byli nie w pełni sił lub w ogóle zagrać nie mogli. Dlatego inne, skrajnie ofensywne zestawienie skrzydeł i inna charakterystyka prowadzenia gry. Wiadomo, że Iliev z Meliksonem nie powalczą w tyłach tak skutecznie jak Mały z Kirmem. Do tego Nunez dopiero wchodził w zespół, to był jego debiut w pierwszym składzie, nie było jeszcze ligi, dlatego ogólnie współpraca piłkarzy szwankowała na każdej płaszczyźnie. Najgorzej wyglądały trójkąty graczy defensywnych, które kilka razy dały się tak rozciągnąć, że wydawało się, że nam Bułgarzy po prostu wbiegną z piłką przez środek prosto do bramki. Ponieważ graliśmy nastawienia na grę kolektywną w tyle, te wszystkie niedoróbki właśnie tam najbardziej kłuły w oczy. W przodzie póki co gramy wolną amerykankę, w której trudno dopatrzeć się jakiegoś większego ładu, dlatego też trudno w ogóle oceniać naszą grę ofensywną.
Ale podkreśliłbym jedną rzecz, która zdaje się wszystkim umyka.
Sobolewski, Małecki > 1 rok w drużynie
Chavez ~= 1 rok w drużynie
Pareiko, Jaliens, Melikson, Genkow ~= 0,5 roku w drużynie
Lamey/Jovanović, Diaz, Nunez, Iliev przyszli w tym okienku
Diazowi nie liczę dawnego stażu, bo grał głównie na innych pozycjach z zupełnie innymi partnerami, pod zupełnie innym trenerem.
Ta drużyna jest cały czas w budowie. W grudniu w klubie nie było 8 z 11 piłarzy, którzy wybiegli na mecz z APOELem. Wiosną graliśmy futbol zaimprowizowany, bo trener zorientował się, że nadal nie ma obrony i trzeba łatać tyły. Teraz wychodzi z tego samego założenia. My gramy defensywnie nie dlatego, że tak szanujemy rywali, czy że Maaskant lubi tak grać. Po prostu realnie patrząc nasi obrońcy brani pojedynczo są słabi, wystawianie ich na pojedynki bez asekuracji, to jak proszenie się o oklep. Rzadko stosowany pressing, działania w drugiej linii zorientowane na spowolnienie, a nie przerwanie akcji rywali, nie podejmowanie ryzyka w środku pola. To wszystko element asekurowania obrony. Maaskant i tak to wszystko ŚWIETNIE ułożył, bo pomimo małej ilości czasu zgrał tych piłkarzy i jako formacja cały ten poszerzony blok defensywny funkcjonuje bardzo sprawnie. Mam nadzieję, że w najbliższych tygodniach wykombinuje sposób na płynniejsze i bardziej zorganizowane przechodzenie do ataku.
Natomiast Legia zagrała frajersko. Nie dlatego, że się nie zaczęła murować. Dlatego, że źle gospodarowała siłami. Legia zagrała tak, że po 30 minutach cały skład Legii potrzebował transfuzji. Nie było arytmii, nie było poszanowania piłki. Był dziki zryw świetnej gry. Wysoki pressing, ruchliwość i zmarnowany okres przewagi, a potem modły żeby ich nie dobili. Jeszcze rozumiem gdyby utrzymywało się 0:0. Ale Legia od drugiej czy trzeciej minuty prowadziła. Grając rozsądnie, systematycznie mogła sobie dzisiaj niemal przyklepać awans do fazy grupowej. Zamiast tego zagrała jak jakaś reprezentacja z czarnego lądu i w rewanżu będzie miała trudną przeprawę.
|