|
Bardzo ciężki mecz, po mało atrakcyjnej artystycznie grze ale bardzo mądrej mamy zwycięstwo. Piąte zwycięstwo w pucharach - uważam że nie mamy prawa narzekać. Gra wygląda jak wygląda bo drużyna przemeblowana i ciężko oczekiwać że po siedmiu meczach będzie piłka latać na pamięć jak po sznurku. Jest takie złote porzekadło że drużynę buduje się od obrony a jak wiadomo my dopiero montujemy drużynę.
Co do poszczególnych zawodników to każdy ocenia po swojemu, każdemu co innego się w piłce podoba (mnie na przykład faule) ale dla mnie gracze meczu to Sobolewski i Chavez. Bardzo dobrze zagrał Nunez a cała drużyna wykonała swoje zadanie tak jak podejrzewam oczekiwał trener, odpowiedzialnie w obronie. Zawiódł mnie Genkov, nie ujmuje mu zasług przy wywalczeniu wolnego czy odciąganiu obrońców przy golu ale miał 3-4 sytuacje w których nie ruszył się z miejsca a ewidentnie powinien był się pokazać do gry, jakby przechodził obok meczu (piszę jakby bo wg statystyk najwięcej biegał). Małecki to Małecki – widać kto pierwszy raz był na meczu ten klął i domagał się zmiany, co bardziej doświadczeni czekali na ten jeden moment. Melikson był kryty bardzo mocno ale w kilku sytuacjach gdzie miał możliwość nie siedziała mu tak piłka jak w meczu z Litexem.
Kibicowsko – mnie osobiście średnio się podobało było może głośno ale bardzo szarpany i chaotyczny doping. Z Litexem miałem wrażenie że idzie ciągiem jedna Wiślacka pieśń a wczoraj często cisza i zryw jakoś bez koncepcji.
Najbardziej boli mnie po raz kolejny to że Sobol i Chavez dają z siebie maxa i w kolejnym meczu wykonują ogromną czarną robotę a na trybunach tylko Patryk i Patryk, czasami Sergei czy Maor. Każdy lubi drybling, gole czy efektowne parady bramkarza ale nie wolno zapominać o poświęceniu obrońców, nie odstawianiu nogi i bieganiu do ostatku sił za przeciwnikiem. Jak widzę jak Chavez wczoraj oddychał po meczu i jak kilka razy nam uratował naprawdę gorącą sytuacje to mam takie marzenie żeby na maxa krzyknąć mu kiedyś całym stadionem Osmaaaan, o Sobolu nie trzeba mówić bo każdy wie co krzyczeć.
Na koniec:
Trzeba zdać sobie sprawę że jesteśmy jedną skuteczną kontrę od Ligi Mistrzów lub przetrzymanie 90 minut na zero z tyłu. Zagwarantował nam to wczorajszy wynik i właśnie dlatego nie można go uznać za inny niż bardzo dobry. Jeśli jeden z tych dwóch warunków spełnimy (za co na mszę dzisiaj idę wpłacić) to znów posłuchamy hymnu LM dużo głośniej niż w telewizorze a dla mnie te ciary... bezcenne.
|