wolfy napisał(a):

|
Awans do LM to będzie ekstra sprawa, ale świat się nie zawali jak nie przejdziemy Cypryjczyków (mam nadzieję).
|
To zależy jak na to patrzeć. Czysto obiektywnie - jesteśmy klubem, którego co najwyżej STAĆ NA POKAZANIE SIĘ W LM. O regularnych występach nie ma na dzień dzisiejszy mowy. Fajnie, że gramy wreszcie skutecznie i nie ma tej cholernej polskiej mentalności, ale jest jeszcze duuużo do zrobienia.
Przede wszystkim piłkarsko jesteśmy słabsi niż w okresie do 2005 roku. Mamy kilku piłkarzy potencjałem spełniających wymogi fazy grupowej LM (Pareiko, Chavez, Jaliens, Melikson i Iliev), ale to tylko pół składu. W środku pola ograniczamy się do przeszkadzania (chyba, że po piłkę wróci się Melikson). Po części wynika to z taktyki, ale powiedzmy sobie wprost - Wilk i Sobol piłki rozgrywać kompletnie nie potrafią. Z trudniejszym przeciwnikiem przez to latamy za piłką. Moim zdaniem ustawieniem powinniśmy naśladować... Barcelonę - z Ilievem, Bitonem (Genkovem) i Meliksonem (z czego 1.szy i 3.ci wymieniają się często stronami), w środku Garguła, Melikson i Wilk, na obronie po bokach Paljic i Lamey.
Diaz to jest piłkarz, który kojarzy mi się z najgorszymi meczami Wisły. Zawsze na niego grają.
Kawał dobrej roboty odwalił Valcx ale moim zdaniem jesteśmy dopiero w połowie drogi budowania zespołu regularnie grającego wiosną w pucharach. Ewentualna porażka pokaże, że na ten sukces sportowy jesteśmy przygotowani co najwyżej w 25%.
Aha i marketing leży i kwiczy.
Także jesteśmy póki co kopciuszkiem pukającym do bram najbardziej dochodowej imprezy, ale stale musimy się laszczyć

Jak Stan i Robert zostaną, nie będzie gorzej.