Pamiętam, byłem, widziałem, zmokłem. Jedno z największych sportowych przeżyć tamtych lat. Szkoda że się wtedy nie udało. Miłość do Garbarzy mam po wujku - prawdziwy krakowski robotnik (nigdy nie był za komuna) zawsze twierdził że to jedyny prawdziwy robotniczy klub w Krakowie. Ale mówił też że jeśli chodzi o prawdziwy zawodowy sport to tylko Wisła
