|
Ja aż tak ostro tego bym nie nazwał. Mamy w rodzimej piłce masę mitomanów, tych większych od ludzi pokroju Laty, Smudy, Filipiaka czy Wojciechowskiego i mniejszych tj. Miklas, Kafarski, Probierz, Skorża i wielu wielu innych. Każdy lubi trochę pobajdurzyć, ale dłuższe życie w oderwaniu od rzeczywistości powoduje, że ta ułuda staje się jawą, a człowiek, który zaczyna wierzyć w takie wymysły swojej wyobraźni nie może być traktowany na poważnie. Kwintesencją tej całej fikcji, która zawładnęła rodzimą kopaną są wyznania trenerów, którzy z bardzo średnią ekipą celują w MP, usiłują wmówić wszystkim, że lider zespołu (Grosicki) nie jest niezbędny, albo że wzmocnienia są niepotrzebne, bo i tak mamy najlepszy skład w całej lidze (gdy w rzeczywistości jest on 4/5 w skali ekstraklasy), albo mamy długą ławkę (gdy w rzeczywistości przed meczem musimy dobrać 3 zawodników z ME).
Kafarski nie wyróżnia się jakoś specjalnie na in plus, ani na in minus, ale z tym składem osobowym, przy formie drużyny nie lepszej niż z rundy wiosennej nie wróżę mu dotrwania do jesieni.
|