|
Martwi nie tyle frekwencja, co gra Lechii. Owszem, mieli trudny początek: Polonia i Jaga na wyjeździe, więc porażki w tych meczach można jakoś przyjąć do wiadomości. Ale teraz dostali idealnego przeciwnika "na przełamanie". Pasy w pierwszych 2 kolejkach grały tragicznie - dokładnie jak przed rokiem.
Dziś też Cracovia nie zachwyciła. Zaskoczyła za to Lechia. Na minus. Przy takiej publice powinni gryźć trawę, walczyć do upadłego. Tymczasem po 60 minutach słaniali się na nogach i oddychali rękawami. W zasadzie to był szczęśliwy remis - gdyby nie fatalna nieskuteczność Niedzielana, Pasy wywiozłyby zasłużone zwycięstwo - na inaugurację stadionu!
Oczywiście nie mam zamiaru ronić krokodylich łez. Lechia, mimo że nasza zgoda to również rywal do MP. Ale też szkoda, że w mieście gdzie jest klimat dla piłki i piękny stadion nadal nie ma klasowej drużyny, zdolnej co sezon do walki o czołowe lokaty. Działacze wyraźnie zaspali w okienku transferowym, drużynę należało wzmocnić co najmniej 3 klasowymi zawodnikami. Przykłady Śląska czy Cracovii pokazują, że można się wzmacniać bez wydawania worka pieniędzy (Vooskamp, Niedzielan). A w Lechii w ataku nadal stary Dawidowski, o którym komentator z braku laku mówi, że "umie się zastawiać". Tylko że napastnik to ma gole strzelać, zastawiania zadkiem wymaga się w innej profesji.
Uma vez Flamengo, sempre Flamengo
|