Jedna rzecz, która mnie irytuje i której nie rozumiem to praktyka na linii pracodawca - pracownicy, gdzie kase ustala się indywidualnie i generalnie pracownicy o swoich pensjach nie rozmawiają. Takie jest podejście niektórych pracodawców. Otóż wydaje mi się, że Małemu należy się większa kasa przez czyste poczucie sprawiedliwości. Uznajmy, że Mełecki nie odstaje poziomem od reszty chłopaków (co ja piszę, to jest przecież oczywiste) i daje z siebie wiele, czyli dobrze wykonuje swoją pracę i nie różni się od reszty chłopaków. Nie uznaję Małego za wirtuoza futbolu, broń Boże, uważam, że wiele mu brakuje. Ale skoro np. Jaliens zarabia od niego TRZY razy więcej, to dla mnie oczywiste jest - dodatkowo patrząc jak Mały się rozwija, ile daje drużynie (a coś daje na pewno, przyznasz) i co już zrobił do tej pory i jakie jest jego podejście - należy mu się podwyżka. Należy mu się, takie jest moje zdanie. To jest sprawiedliwe po prostu. Nie chodzi mi o to, by wszyscy teraz biegli renegocjować kontrakty, by wszyscy zarabiali tak samo, ale jeżeli mamy do czynienia z tak rażącą dysproporcją w zarobkach, to dla mnie jest to po prostu niesprawiedilwe względem Małeckiego konkretnie.
Pamiętacie Piotra Brożka, który grał w Wiśle cały czas na juniorskim kontrakcie? To dla mnie jest niepojęte. Tak, także przez pryzmat traktowania zawodników, akurat polskich. Ja wiem, że Łobo. Ale wiem też, że Piotrek Brożek i teraz Małecki. Chcemy Polaków, czy chcemy ich wykorzystać i puścić? Mi chodzi o jakąś elementarną sprawiedliwość po prostu (nie mówiąc już o trosce o liczbę Polaków w składzie, choć to też jeden z argumentów - oczywiście jeśli poziomem sportowym nadają się do gry w Wiśle). No chyba, że uznali, że Małecki po prostu już się nie nadaje i nie zasługuje na wyższy kontrakt niż ma teraz. I z zachowaniem propocji - jego poziom to zarobki trzy razy niższe niż Jaliensa. Mają prawo do takiej oceny, ale ja się z nią nie zgadzam. Oczywiście też mam prawo do własnego sądu, z tym, że on nie ma większego znaczenia
