|
Czytam tę wczorajszą dyskusję o najlepsiejszości Meliksona i przypomina mi się jak wychwalano Brożka za wczesnego Skorży. "Najlepszy napastnik ery Cupiała!" "Już dziś potrafi więcej niż Żuraw i Franek." Tja. Czas brutalnie zweryfikował tamte oceny. Mając to w pamięci, radzę Wam wstrzymać się z peanami na cześć Maora. Mówimy o zawodniku, dla którego największym osiągnięciem w karierze jest dwumecz z Litexem. Poczekajcie na jakieś poważniejsze konfrontacje. Zobaczcie jak długo utrzyma wysoką formę.
W tej chwili nie ma wyraźnych powodów, by uznać go za piłkarza lepszego od Uche, Żurawia, Kosy czy Franka. W obecnej Wiśle Maor jest największą gwiazdą, ale czy błyszczałby równie wyraźnie grając w drużynie z sezonu 02/03? Szczerze w to wątpię. Ba! Sądzę, że byłby rezerwowym. W obronie gra zdecydowanie zbyt słabo, by być środkowym pomocnikiem w 4-4-2, a jako skrzydłowy znacznie traci na wartości.
Jeśli Melikson utrzyma wysoką formę i pokaże klasę w spotkaniach z rywalami z wyższej półki, to wychwalanie go będzie miało sens. Teraz jest po prostu przedwczesne.
|