TRNKRN napisał(a):

|
Nie lepiej kolego, wcale nie lepiej. Jeśli ma o to chodzić, że ja stoję w kolejce, a jakiś łebek nie i on dostaje bilet, a ja nie to coś jest w tym nie halo. W wielu miejscach jest tak, że dystrybucja biletów ma swoje ograniczenia liczbowe - gadałem z wieloma ludźmi i sami mi mówili, że są za tym, żeby to ograniczyć, bo nie po to stoisz tyle godzin w kolejce, by nie kupić później biletu, bo niestety pozwolono komuś wykupić bilety kumplom, którym się tyłka nie chciało ruszyć. 5 biletów to wystarczająca liczba. Nie wierzę, że jeśli masz 20 znajomych, to nikt z nich nie ma czasu, żeby się ruszyć do Krk po bilet. Ze 4 osoby by się znalazły. Ja sam dojeżdżam, stałem ponad godzinę w zawalonym pociągu, byłem pod stadionem pół godziny przed otwarciem kas i stałem 3,5 godziny, żeby dostać bilet. I potem znowu musiałem ponad 1,5 godziny jechać w drugą stronę. I podszedł do mnie łebek z tekstem: "Ej no stary kup mi bilet bo stoję 2 godziny i mnie nogi bolą" - to go wyśmiałem. Dlatego moje zdanie jest takie, żeby ten limit jakiś był. Nie bez przesady, że każdy max 2 bilety, ale 5 to już by była rozsądna liczba. A jak komuś się nie chce ruszyć tyłka - no niestety, czasem trzeba się poświęcić. Co nie zmienia faktu, że system dystrybucji to trzeci świat i już dawno powinna być sprzedaż przez internet, albo dwa razy tyle kas.
|
A ja robie tak, że dość często jestem obok stadionu. I jeśli jest meczyk to daje znać znajomym że będę tam i moge im kupić - po co mają sami jechać, przez całe miasto (np. z Huty tramwajem to jest godzina drogi w jednąstrone), skoro ja i tak tam będę to mogę im kupić? Wyobraź sobie jaka była by kolejka gdyby miało stać 24000, a nie np. 6000. Stałbyś dużo dłużej. Ja jestem za tym, żeby nie było limitów. Jeśli ktoś np. pracuje poza miastem cały tydzień, to jak ma kupić bilet? Jeśli akurat wyjechał na wakacje, a KK jest w Krakowie to też nikt mu nie może kupić? Dla mnie klub powinien wprowadzić obowiązkowe KK także na europejskie puchary. Wtedy sprzedaż szła by dużo szybciej (nie trzeba podawać peselu), a nikt by nie kupował biletu jeśli by nie miał kogoś KK. A teraz jeśli ktoś nie ma przy sobie KK, to może podać swoje imie, nazwisko i pesel troszeczke inny niż ma naprawde. Jakiś problem w tym? Potem można powiedzieć, że kasjer się w 1 cyferce pomylił. A jak by były KK obowiązkowe to by nie było takich sytuacji.