Temat: Metal
Wyświetl pojedynczy post
Krissu
Militaris
 
 
Od: 01.2006
Skąd: Kraków

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#15
Stary 12.08.2011, 11:40
Plastman napisał(a):Wyświetl post
Ehh, ja niestety nie mogłem być na Judas Priest, czego bardzo żałuję. ale na pocieszenie pozostają niezapomniane wrażenia po czerwcowym Sonisphere Festiwal na Bemowie (w szczególności fantastycznym występie Iron Maiden).
A jak tam było w Spodku?
Kozak!

Pojechalem glownie na Morbid Angel. Do hali wszedlem jak akurat gral Mech. Srednio ich lubie wiec jakos bez emocji ogladalem koncert. Potem Tank, ktory kompletnie olalem.
Dla mnie dopiero na Vaderze zaczela sie jazda. Widac, ze goscie sa w formie bo zrobili totalna miazge. A juz "Reign in blood" na sam koniec to bylo mistrzostwo swiata.

Po Vaderze Exodus. Niezle, ale jednak troche slabiej od Vadera. W....ilo mnie, ze nie wiedza jak wyglada flaga kraju, w ktorym graja.

No i nadszedl czas na Morbidow. Oczywiscie glownie kawalki ze starych plyt. Wiec bylo i "Angel of disease" i "God of emptiness" i "Where the slime lives". Z nowej plyty zagrali "I am Morbid". Ujdzie.
To byl moj drugi koncert Morbidow, wczesniej bylem w Wawie w 2004, i jednak tamten byl lepszy. No i wtedy byli glowna gwiazda a teraz zagrali tylko godzine.

No i na sam koniec Judas Priest. Jechalem myslac, ze ok - fajnie bedzie ich zobaczyc na zywo. Po filmikach na yt spodziewalem sie raczej spokojnego koncertu. A okazalo sie, ze grali 3 godziny. Przekroj z wszystkich plyt. Moment, ktory na dlugo zapamietam to "Breaking the law". Halford nie zaspiewal ani slowa. Publika pod scena bawila sie mimo to, skadnujac refren. Cos niesamowitego.
Wizualnie tez czad. byly i lasery, i ognie i obowiazkowo - wjazd motorem na scene.

Miazga!
Pro Fide, Rege, Lege et WISŁA.
Odpowiedz cytując