Mrsnh napisał(a):

rok czy dwa lata temu. Mecz Lecha w LE. Kamera pokazuje trybuny, tam 'flaga' z przekreślona Białą Gwiazdą.
I to wszystko na ten temat pytania postawionego w tytule.
|
zasadniczo masz racje, tylko mam wrażenie, że nie rozróżniamy pewnych rzeczy: Ci wislacy, kórzy jakos sympatyzują z Lechem w pucharach, sympatyzuja z druzyną a nie z kibicami Lecha na trybunach. Chyba ze sie mylę?
No chyba, że wprowadzamy aksjomat, że Lech to kibice Lecha a nie drużyna Lecha.
Jednak pytanie brzmiało:
Czy tu "kibicujemy" innym polskim drużynom w Europie?
A nie: czy tu kibicujemy kibicom innych klubów?
I dalej: wiadomo, że jestesmy kibicami Wisły a a nie kibicami Lecha, Legii czy Cracovii. Nie jeździmy wspierac tych drużyn w ich meczach europejskich (nie mówiąc o innych). Nie bratamy sie z ich kibicami.
Czy jednak ogladanie meczów tych drużyn (nie kibicowanie) z pewna dozą życzliwosci dla druzyny w ewentualnych europejskich pucharach, dla druzyny (i wizerunku polskiej piłki w Europie) a nie dla kibiców jest już przestępstwem?
Moje podejście jest takie: nie utożsamiam sie z kibicami innych klubów (nawet zgodami), ale mecze innych drużyn na arenie europejskiej oglądam z pewną dozą życzliwości (wtedy polskośc przeważa we mnie nad wiślackością). Jednak do pewnych granic. Jakich? Przykład:
W ubiegłym roku byłem z pewnych powodów przez kilka dni w Poznaniu. Akurat jak Lech mial grać z Juwe. Znajomi i przyjaciele z Poznania (mam takich) oferowali mi bilet na mecz. Podziękowałem. O ile obejrzenie meczu w TV (z obojetnością czy minimalną życzliwością dla wyniku drużyny) nie stanowiło dla mnie problemu, to pójscie na stadion wiąże sie dla mnie z kibicowaniem (Lechowi albo Juwe). I to byłoby za duzo.
Teraz zastrzelcie mnie
