Dariusz napisał(a):

(...)
3.Mam wielu znajomych, którzy na mecze nie chodzą, ale oglądają niektóre mecze Wisełki i również cieszą się z sukcesów Wisły, cieszą się z niepowodzenia Cracovii, oglądamy wspólnie mecze na wyjeździe. Czy oni nie są kibicami?
(...)
|
Jeśli mają możliwość i nie chodzą, to nie są kibicami.
Powiem jeszcze tyle - z niegdysiejszych sukcesów Legii było tyle, że w sąsiedniej wsi pewna grupa młodzieży (i tak byli wtedy znacznie starsi ode mnie) zaczęła (zupełnie nie wiem na jakich podstawach) "utożsamiać się" z warszawskim klubem. Po krótkim czasie jedyną widoczną pamiątką tego "nawrócenia" pozostała czarna eLka w kółeczku, którą ktoś nabazgrał na wiacie. Teraz i jej już nie ma.
Natomiast korzyści materialne dla innych klubów i ten cały "prestiż rozgrywek ligowych" - to jakaś bajka. Jakby Wisła odpadła z Liteksem albo ze Skontem, a Legia i Śląsk awansowałyby do faz grupowych, to uciszyłoby to dziennikarzy mówiących o tym, że Wisła była najsłabszym mistrzem od iluś tam lat (lub w ogóle w historii)? Najpewniej uciszy ich (OBY!), jeśli to my awansujemy do LM. Postawa Śląska i Legii jest w tym aspekcie kwestią drugorzędną.