Antystenes napisał(a):

Faktem jest, że:
1. Inaczej patrzy się np. na piłkarzy z Bałkanów, inaczej na latynosów i jeszcze inaczej na Mikronezyjczyków. Każda nacja wyrobiła sobie opinię poprzez ogół występów. Wypracowała sobie markę. Prędzej skaut pojedzie po Brazylijczyka niż po Mongoła i nie dlatego, że akurat Fluminense jest mistrzem, ale dlatego, że jest większa pewność, że gracze z tego kraju się nie skompromituję z np.Karabachem, co pokazują co rok. Wszyscy. Nie tylko jedno Fluminense. Liga brazylijska jest dobra, każdy to wie, w przeciwieństwie np. do polskiej na którą skauci patrzą z politowaniem i ze śmiechem..ale Polacy się cieszą, bo przegrali z Estończykami, Azerami, Gruznami..jakie to polskie. Myślą, że są silni, bo inny polski klub, którego nie lubią, przegrał z jeszcze większymi ogórkami, więc ich ukochany klub jest lepszy.
|
Nie zgadzam się w 100%. Mieliśmy już jednego fanatyka latynoskiej piłki - pana Ptaka, który chciał zrobić "brasiliane" w Szczecinie i jak to się skończyło wszyscy wiemy. Problem latynosów polega na tym, że jedni szybciej przyswajają sobie realia europejskiej piłki i szybciej się zaaklimatyzują (np. Cantoro czy Marcelo), a innym choćby dać sezon na aklimatyzacje nic nie zdziałają (np. Rios i Cabral). Z transferami graczy z Ameryki Płd. trzeba mieć po prostu farta i tyle. Ktoś może mieć renomę supertalentu jak wspomniany Cabral i okazać się transferowym niewypałem, a z kolei przykład Gervasio Nuneza zadziałał w drugą stronę: w argentynie ma opinię marnego piłkarzyka, który spuścił 2 kluby z pierwszej ligi, a u nas w meczach z Liteksem (szczególnie tym w Krakowie) po Maorze i Sobolu był najlepszy na boisku.