Z jednej strony trochę się to komiczne robi, ale z drugiej - w sumie to jest jedna z solidniejszych lig, z których możemy czerpać zawodników, a jednocześnie wzajemnie się poreklamowaliśmy Meleksem - u nich zareklamował ekstraklasę jako fajne miejsce do grania w piłkę, a u nas zareklamował ligę izraelską jako źródło fajnych zawodników w naszym zasięgu cenowym. Tak więc w sumie nie ma w tym nic jakoś szczególnie dziwnego
Oby tylko się teraz nie okazało, że przyszedł jeden Melikson i 10 taczek bliskowschodniego złomu
