Nie ma się co oszukiwać - zgubiliśmy punkty w Łodzi. Tutaj remis to mimo wszystko nie jest zły wynik.
Dla mnie najsłabszy w meczu był Lamey, powolny jak wół. Mam nadzieję że to tylko chwilowe załamanie, bo szybkościowo każdy szybszy piłkarz go ogra.
Krim był drugim z najsłabszych. Dla mnie to pechowy piłkarz. Z Levadią zmarnował kluczową sytuację sam na sam w Sosnowcu a potem wiadomo co było. To tak żartem. Ale snajperem to on nie jest i jeszcze nie jedną setkę zmaści.
Kolejnym najsłabszym był Wilk. Zgubiona piłka na naszej połowie i klops, słabsza gra do przodu.
Cóż walczymy dalej
