0 22 napisał(a):

Centuś:
1. Spodziewałem się że skoro zabierasz głos w tym kuriozalnym sporze i czepiasz się postu, z którego wynika teza całkowicie odmienna od zachowania Sikorskiego to logicznym jest, że chcesz brać w tej kuriozalnej dyspucie przy kawce udział. Jeżeli jednak również masz zdanie całkowicie odmienne od Sikorskiego to oczywiście zwracam Ci honor.
2. Powtórze ostatni raz, następnym razem pobieram opłaty (mam nadzieje, że to do Ciebie przemówi): Nie popełniam żadnego błędu logicznego, gdyż w ogóle nie rozpatruję tego w kategoriach co można było zrobić. Skoro osoby, które wtedy żyły w tak masowej skali ruszył do Powstania to znaczy że nie dało się inaczej. One przezyły upokorzenia, wizje Festung Warschau i cały ten wielki totalitarny syf. Skoro to przeżyły i postanowiły walczyć to ja nie mam żadnych wątpliwości i nawet prawa do dyskusji że można było to zrobić inaczej. Bo to jest ciepły fotelik, kawka, a nie realnia, gestapo i barykada.
3. To jest akurat ciężka sprawa jeżeli chodzi o liczebność, bo ciężko powiedzieć jak liczyć kto był kim. Czym się różni Powstaniec od osoby cywilnej. Dla mnie np. każdy kto wtedy został w Warszawie i nie skorzystał z opcji ucieczkii, jest Powstańcem. Natomiast dopuszczam jakieś badania w stylu Powstańcem był tylko ten kto miał karabin. Dlatego na Twoje pytanie nie da się odpowiedzieć. Walczyła cała zachodnia Warszawa i tyle.
To był mój ostatni post w tej sprawie, bo jak mówię dyskusja z fotelika jest śmieszna. Jakbyś dalej miał jakieś krakowskie ale - zapraszam na pw, chociaż lepiej 1.08 do Warszawy lub po prostu do Muzeum.
|
A zatem tytułem repliki:
1. I znowu brak czytanie ze zrozumieniem: nie wiem z czego wnioskujesz że: "masz zdanie całkowicie odmienne od Sikorskiego"? Ja zwyczajnie swojego zdania w tej sprawie nie wyraziłem. Właśnie dlatego że uważam iż dyskusja na ten temat akurat w kontekście głupawej wypowiedzi Radzia jest zupelnie bez sensu. A jeśli chodzi o honor to z całym szacunkiem ale żaden krawat mi go zwracać nie musi. Szczególnie krawat ...
2. Twoja zawziętość w zaprzeczaniu że 1=1 zaczyna być już naprawdę zabawna. No ale jeśli upierasz się że nie ma sprzeczności pomiędzy "aby to zrozumieć trzeba było to przeżyć" i "rozpatrywaniem tego pomimo braku takiego przeżycia" to chyba trzeba Cię zostawić z tą pokrętną "logiką". Chyba ta sama "logika" tłumaczy też związek przyczynowo-skutkowy w tym zdaniu: "skoro osoby które wtedy żyły w tak masowej skali ruszył do Powstania to znaczy że nie dało się inaczej". Mi osobiście przypomina to trochę "logikę" Króla z "Małego Księcia"

. Stwierdzenie że ten argument mnie nie przekonuje jest daleko posuniętym eufemizmem.
3. To nie jest ciężka sprawa. Wręcz przeciwnie. To jest bardzo łatwa sprawa. Wystarczy tylko sięgnąć do najnowszych prac historycznych w tym względzie. Nie zdradzę Ci jakie są te szacunki (abyś miał motywację, spróbował poszperać i wyszedł ze swojej "szklanej wieży" w której tkwisz po same uszy). Dodam tylko że w kontekście tych liczb pisanie o: "gigantycznej większości" nie jest nawet żartem. Bardziej pasowałoby słowo żenada. A pisanie o tym że" każdy kto wtedy został w Warszawie i nie skorzystał z opcji ucieczkii, jest Powstańcem" to już w ogole jakaś aberracja. Mniej więcej tak samo jak stwierdzenie że: każdy kto pozostał w Polsce po 45 roku był bojownikiem antykomunistycznego podziemia, albo wszyscy ci którzy zostali w Polsce po 39 roku byli żołnierzami AK.