Wychodzi na to, że do osiągania sukcesów w pucharach potrzebujemy nierozstawienia naszych drużyn, lub też - przy rozstawionych Wiśle czy Lechu - wylosowani najsilniejszego nierozstawionego rywala, ot tajemnica naszego sukcesu

I jak to "legendę" przystało, coś w tym faktycznie jest. Widać po prostu, że granie - jak to ten kebab dziś ujął - "antyfutbolu" wychodzi nam dalej jak najbardziej na dobre.
Śląsk i Legia już teraz zrobiły naprawdę coś fajnego, bo chyba nikt nie liczył, że te ekipy przejdą razem aż trzech rozstawionych rywali. Jak jedna z tych drużyn wejdzie jakimś cudem do fazy grupowej, to dla naszego rankingu będzie po prostu pięknie. I szkoda tylko teraz tego "pecha" Jagi, bo straciliśmy dosyć łatwe (realnie rzecz ujmując) 0.5 pkt do rankingu krajowego.