Ar222 napisał(a):

Ale Korwin akurat dokładnie tak twierdzi! - że powstańcom należy się ogromny szacunek i cześć za ich bohaterską walkę, natomiast kierownictwo popełniło błąd z decyzją o wybuchu powstania i powinno za to podlegać krytyce. Pisał o tym ostatnio na swoim blogu.
Zgadzam się natomiast, że facet nie dostrzega, że czcząc pamięć powstań chodzi przede wszystkim o uczczenie odwagi i honoru, a nie świętowanie porażki.
PS: Żeby nie było: Absolutnie nie uważam, żeby przywódcom się należał jakiś sąd wojenny czy coś (Uprzedzam, bo dużo ludzi na tym forum nie umie czytać ze zrozumieniem). Nawet nie jestem pewien czy wybuchu powstania dało się uniknąć... Jednakże decyzja o jego wybuchu może być dyskutowana jako błędna i wcale nie jest to teza z kosmosu.
|
Gdyby tak rozumować, to każde powstanie w jakimkolwiek kraju przeciwko władzom okupacyjnym, kolonialnym itd. gdyby nie przyniosło spodziewanego efektu czyli wyzwolenia można uznać za błędne a jego przywódców posadzić jeśli wcześniej nie obcieli by im głowy ci, przeciwko którym walczyli.
Dość ryzykowna teza.
Na czele Powstania Warszawskiego powinnien stać jasnowidz, który przewidzałby, że Armia Czerwona zatrzyma się pod Warszawą i biernie będzie sie przygladać temu co dzieje się po drugiej stronie Wisły.
Rok 1944 to całkowity odwrót Niemców na obydwu frontach, Zachodnim i Wschodnim. Sytuacja na froncie dawała wielkie szanse na jego powodzenie. Zatrzymanie frontu przez ZSRR było de facto zezwoleniem na mordowanie Polaków aby przy okazji łatwiej było zainstalować władzę radziecką w Polsce, której niedobitki (z racji ciągłosci) mamy nadal w Sejmie a jej macki w różnych już prywatnych mediach, biznesach itp. Gorzej, że dzięki nim trwa otumanianie Polaków czego skutki widać np. w niektórych wpisach na forum. Wystarczy poczytać wypociny niektórych mecenasów.