Bóg Trybun (objawion) napisał(a):

Muszę się do tego odnieść bo to jeden z największych kitów, jakie wciska pan Korwin (Wielce Czcigodny pan Korwin, honorując jego styl).
Gdyby w powstaniu, wojnie, bitwie, zginął Twój ojciec, dziadek albo nawet bliska Ci osoba - przestałbyś ich szanować? Przestałbyś szanować swoją rodzinę, dom, przyjaciół, ekipę?
Gówno prawda. Chociażby ta prosta konstatacja, że "młodzi ludzie", o których tak chętnie piszą polytyky, wolą jasny przykład, idealizm, rewolucję zamiast strategii huby (posiedzę, poczekam, zgrzybieję, spęcznieję) niszczy teorię WCZc pana Korwina.
Pan Korwin nie jest w stanie zrozumieć dwóch spraw - naród przekracza sumę jednostek (to rodzina rodzin) a krew męczenników ma większe znaczenie w życiu społeczeństw niż zera na koncie. I piszę to jako zwolennik postawy Narodowych Sił Zbrojnych - powstanie było porażką, utopią kierownictwa ale zarazem heroizmem ludzi walczących o wolność.
|
Ale Korwin akurat dokładnie tak twierdzi! - że powstańcom należy się ogromny szacunek i cześć za ich bohaterską walkę, natomiast kierownictwo popełniło błąd z decyzją o wybuchu powstania i powinno za to podlegać krytyce. Pisał o tym ostatnio na swoim blogu.
Zgadzam się natomiast, że facet nie dostrzega, że czcząc pamięć powstań chodzi przede wszystkim o uczczenie odwagi i honoru, a nie świętowanie porażki.
PS: Żeby nie było: Absolutnie nie uważam, żeby przywódcom się należał jakiś sąd wojenny czy coś (Uprzedzam, bo dużo ludzi na tym forum nie umie czytać ze zrozumieniem). Nawet nie jestem pewien czy wybuchu powstania dało się uniknąć... Jednakże decyzja o jego wybuchu może być dyskutowana jako błędna i wcale nie jest to teza z kosmosu.