RAF napisał(a):

|
Zachowanie Kaczynskiego po zamiarze postawienia go przed Trybunalem Stanu i zarty o zabieraniu futra na Syberie po prostu budzi nieskak. Bo Blida byla czyjas zona, matka. Byla czlowiekiem. A jakby pozartowac z Kaczynskich to awantura i krzyk. Jakis koncern musial zwijac bilboardy reklamowe "Zimny Lech" bo PiSowi przeszkadzalo kolo Wawelu, ale z Blidy zartowac mozna. Ech, moralnosc Kalego....
|
Reszty nie skomentuję bo szkoda czasu, ale co ma wspólnego żartowanie z idiotycznego zamiaru postawienia Kaczyńskiego przed Trybnunałem Stanu z tym ze Blida była czyjąś matką? Czy Kaczyński żartował z Blidy czy z wniosku Kalisza? może jakiś cytat z krwiożerczej wypowiedzi Kaczyńskiego o Blidzie...?
PS. To byłby ewenement na skalę światową - postawienie przed Trybunałem Stanu polityka, za to że podejrzana o przekręty Blida popełniła samobójstwo... Jakby Ci się chciało troszkę bardziej zagłębić w temat, to sprawa Blidy zaczęła się jeszcze przez rządami PIS, wtedy kiedy ministrem spraw wewnętrznych był nie kto inny jak .......tęczowy Rysiek.
"„Śląska policja zatrzymała Barbarę K., szarą eminencję branży węglowej. Powołując się na znajomość z posłanką SLD i wiceministrem gospodarki, próbowała wyłudzić 700 tys. zł z rządowej dotacji (...) Śląska policja przesłuchała pracowników ministerstwa. Zeznali, że K. namawiała ich do przekazania pieniędzy z dotacji, powołując się na znajomości wśród polityków. Wymieniała Blidę, o której mówiła per "Basia", "Jacka", czyli wiceministra Piechotę, oraz posła SLD Andrzeja Szarawarskiego. (...)Blida z kolei tłumaczy się, że pisała do Piechoty dla dobra rodzinnego miasta: - Nie wiedziałam, że ktoś załatwia przy tej okazji swoje interesy. Co do oceny postępowania pani Barbary, proszę nie kazać mi oceniać kogoś, kogo znam od dłuższego czasu.” (Gazeta Wyborcza, „Szkoda Alexis”, 10 luty 2005)"