|
Niestety wczoraj zobaczyłem strasznie nie poradną Wisłę :
- gra praktycznie na stojąco,zero przyspieszeń wszystko w jednostajnym tempie,bardzo mało ruchu bez piłki i wogóle jakoś miałem takie wrażenie jak by im się nie chciało grać
- najgorsze jednak jak dla mnie jest to ,że po straconej bramce nie potrafiliśmy zepchnąć Widzew do obrony i stwarzać jakieś sytuacje bramkowe , bo gol padł z przypadkowej akcji
- stałe fragmenty gry to temat rzeka na tym forum,sami nie stwarzamy po nich zagrożenia natomiast często tracimy po nich bramki,element który chyba najłatwiej wytrenować u nas najbradziej szwankuje
- indywidualnie za ten mecz pochwalił bym Lameya,nie dlatego że grał jakoś super ale w każdym meczu jego gra nie spada poniżej poziomu "solidności" , a u nas niewielu jest takich graczy (przynajmniej na razie) oraz zawodników którzy weszli z ławki po ich grze przynajmniej miałem wrażenie że chce się im grać
- na minus napewno kiliku zawodników ale najbardziej "wyróżniał" się Nunez,jego gra wczoraj to dramat,ale sam przyznał w wywiadzie dla Weszło że nigdy wczesniej nie grał na takiej pozycji jak Wiśle i wczoraj było to aż za bardzo widoczne.
Gdybym miał wyciągnąc z wczorajszego meczu jakieś pozytywne wnioski to napewno piłkarze przekonali się,że z nikim w tej lidze na stojąca wygrać się nie da.I to ,że w wywiadach mówią o tym, to nie wystarczy, to musi być widoczne na boisku. Po za tym wszystkim : piłkarzą , trenerowi a przedewszytskim nam kibicą ,wczorajszy mecz ostudzi gorące głowy po 3 wygranach meczach jak to wilelką potęgą jesteśmy.
Powód: nowe przemyślenia
Ostatnio edytowane przez penia : 31.07.2011 o godz. 17:10.
|