|
Mnie się mecz podobał. Pierwsza kolejka, grana na wyjeździe, z nie-byle-kim (bo nie jest to jakiś ŁKS do bicia), więc Wisła spokojnie czekała. Mnie ten minimalizm nie raził. Jedyne co mi przeszkadzało to niecelne podania. Nawet przy taktyce na wyczekanie i przy średnim nakładzie sił, piłkarze powinni celnie do siebie podawać. To jest piłkarskie abecadło. Rozumiem spokojną grę, ale taka gra nie może usypiać zawodników i powodować takie proste błędy.
Potrafię znaleźć przyczynę takiego obrazu gry Wisły, choć nie wiem, czy jest ona trafna. Przed nami najważniejszy mecz w drodze do LM, więc Maaskant postanowił oszczędzać zawodników. A nuż w wirze walki na 100% ktoś odniósłby kontuzję i co wtedy? Ja tu widzę pewną mądrość trenera. Nie narobić się w nadmiarze, a wywieźć dobry wynik. Mogło być zwycięstwo po jakiejś kontrze, gdyby zawodnicy wykonali założenia, a przy tym wykazali się doświadczeniem i indywidualną mądrością i koncentracją. Wpadł tylko remis (nie ma przecież tragedii), bo właśnie ten koncentracji zabrakło.
Może było to celowe działanie trenera i jego mądrość. Bo w tej chwili mamy mecz ważniejszy niż ten z Widzewem. Gdyby Wisła poszła się bić z Widzewem i ktokolwiek odniósłby kontuzję wykluczającą go z gry z Liteksem, wtedy moglibyśmy zarzucić trenerowi głupotę. Ja jestem zadowolony, czekamy tylko na Liteks!
|