Zauwazylem ze od czasu kiedy "nasza liga jest sliniejsza, powstaja piekne stadiony i mamy coraz lepszych graczy" coraz czesciej widzi sie zawodnikow ktorzy przechodza obok meczu.
Widzew szarpal i cos tam chcial grac, Wisla grala chodzonego, Melikson jako jedyny ruszal sie szybciej niz prusak popsikany kwasem bornym.
Genkov chyba znowu sie zablokuje na jakis czas, Wilk - jedyny Polak w pierwszym skladzie jakby w ogole nie gral, Nunez...sorry nie chce mi sie opisywac
Te nasze zespoly "czolowe" zaczynaja przypominac niewolnikow, ktorzy pracuja tylko wtedy, kiedy straznik stoi nad nimi i chce pocisnac ich kijem po nerach.