Oba wczorajsze wyniki to duże zaskoczenie. Spodziewałem się raczej łatwego zwycięstwa Śląska i przegranej (ale nie sromotnej) lub remisu Legii. A tu zonk.
W obu meczach, a także w naszym meczu z Liteksem wyszła stara dobrze znana zasada. W meczach o takiej stawce trzeba mieć zawodników, którzy nie potrzebują pięciu okazji, żeby coś ustrzelić.
Śląsk miał Ćwielonga i zwycięstwo poszło w diabły. A obie setki Ćwielonga były o niebo łatwiejsze technicznie dla zawodnika niż bramka Meliksona.
Pamiętam ile było narzekania na Boukhariego, ale jego bramka z Cracovią była dość podobna do setki Ćwielonga. Gdzie by strzeił Ć. I to jest właśnie ta różnica.
Ps. Tym których denerwuje narzekalnictwo na naszym forum po zwycięstwie nad Litexem i uważają, że w tym narzekalnictwie jesteśmy wyjątkowi polecam forum Legii i wpisy w temacie meczowym. Zaraza się rozszerza
