Legia nawet się trzyma. Wstydu na razie nie ma i pewnie nie będzie. Mogą nawet pokusić się o niespodziankę. Pewnie jest to sprawka Iwańskiego, który za przywiezione z Polski pączki postawił kebaby i zapoznał legionistów z miejscowymi zwyczajami.
Co do Śląska - przecież zagrał naprawdę dobry mecz. Niestety, pod bramką brakowało szczęścia lub był Ćwielong. Natomiast ci, którzy piszą o żenadzie, upokorzeniu i wstydzie, powinni jęknąć głową w ścianę.