|
Po pierwszych 20 - 30 minutach myślałem, że wrocławianie rozjadą Bułgarów walcem. No ale w 30 minucie ktoś wyłączył prąd Sebastianowi Mili i było po meczu - wyglądało to tak, jakby Śląsk sam siebie zabiegał. Nawet po przerwie gra była już znacznie wolniejsza, no i skończyło się bez bramek.
Zastanawia mnie kilka rzeczy, może któryś z wrocławiaków, który częściej ogląda Śląsk mi odpowie:
1. Czemu Orest zostawił Dudka na ławce? Przecież Cetnarski przez większość meczu starał się jak mógł unikać spotkania z piłką, a jak już dostał podanie to oddawał do najbliższego kolegi...
2. Czy jedynym wyćwiczonym wariantem rozegrania rzutu rożnego jest "wrzutka na Elsnera"? Po 2 pierwszych kornerach widać było, że Bułgarzy doskonale to rozpracowali - mimo to Mila ciągle (chyba z jednym wyjatkiem) grał to samo...
3. Ćwielong to sabotażysta, on gra za jakieś tajne zasługi? Sorry, ale gość nie pasuje mi w ogóle do tego całkiem fajnie ułożonego zespołu
Powodzenia w rewanżu, zawsze 0:0 u siebie jest lepsze niż 1:1
|