borys napisał(a):

Panowie, okiem laika(czyli wrażenia artystyczne) to nie był dobry mecz w naszym wykonaniu. Kto z czystym sercem powie, że nie mogliśmy wracać z wyjzdu z z kilkoma bramkami w plecy?(gdybanie ale..)
.
|
Ja powiem. Obraz gry wynikał z naszych założeń, oraz z faktu ze mecz od początku układał sie dla Bułgarów źle. Szybko stracona bramka wymusiła na nich atakowanie i granie na większym ryzyku , a ze nie wiele z niego wynikało poza przypadkową bramką (przypadkowa bo w doliczonym czasie gry dzięki rykoszetowi) to obraz gry nie zmieniał się przez dłuższy czas. Gdyby Litex wyszedł na prowadzenia jako pierwszy , lub gdyby później osiągnął np. 2-bramkowa przewagę to wtedy obraz gry zapewne uległby zmianie. Jestem przekonany z w razie potrzeby jesteśmy w stanie mocniej nacisnąć i przejąć inicjatywę. Ale tego robić nie musieliśmy. Ten mecz przypominał bardzo pod względem przebiegu spotkania nasz mecz z Beitarem na wyjeździe . Tam tez rywali nas cisnęli i stwarzali sporo sytuacji pod nasza bramką. Po tamtym meczu można było powiedzieć że rywal jest od nas dużo lepszy, i gra bardziej widowiskowo i ofensywnie i że nasza porażka 1-2 to najniższy wymiar kary. W Krakowie przebieg spotkania był zgoła odmienny.. Podobnie wyglądał tez np. nasz dwumecz z Omonią, tyle ze tam najpierw rozbiliśmy ich u siebie, by potem dąć się zepchnąć do momentami rozpaczliwej obrony, i dopiero wyrównanie na 2-2 ostudziło ataki Cypryjczyków.
Nie znaczy to oczywiście ze zagraliśmy jakis bardzo dobry mecz. Gdybyśmy byli klasowym zespołem, to powinniśmy się przynajmniej momentami dłużej utrzymywać przy piłce, momentami skuteczniej wybijać rywali z uderzenia, częściej tez ostudzać ich zapędy groźniejszymi kontrami itd. Ale klasowym zespołem nie jesteśmy, i długo nie będziemy. Ale Litex tez takowym nie jest podobnie zresztą jak i nasi potencjalnie rywale w kolejnej fazie. W każdym meczu trzeba dać z siebie wszystko, starać się wykorzystać swoje atuty (a kilka mamy) i poukrywać niedociągnięcia (tych tez sporo) to może udac się awansować i do LM. A poki co trzeba zagrać 90-minut na pełnej koncentracji, spokojnie, bez szturmowania bramki rywali, bo pójście na wymianę ciosów nam się najzwyczajniej nie opłaca. Styl jest absolutnie bez znaczenia, i ładnej grze będziemy mogli pomyśleć w fazie grupowej któregoś z pucharów, jeśli tam dotrzemy. Teraz liczy się tylko jedno – awans. I niech płaczki sobie żyły podcinają ze nie jesteśmy jeszcze Barceloną.