Oglądnąłem drugą połowę i to co zaobserwowałem:
To co wszyscy akurat -
Diaz absolutnie się do tego meczu nie nadawał. Lepszą (nie mylić z dobrą) opcją był
Paljić, który jest szybszy, co by pomogło w jakichś sytuacjach, jednakże nie wszystkich. Faktem jest też, że miał przeciw sobie najlepszego z rywali, co go również absolutnie nie usprawiedliwia.
Słowo odnośnie
Chaveza - miał typową indywidualkę - najpierw z Todorovem, potem z Codo (wprowadzony za Todorova). Typowy plaster. Gdy jego "pupil" wychodził przed pole karne, wychodził i Chavez, dlatego nie można go winić za utratę bramki. Moim zdaniem, tutaj jedyna rzecz, w której się z forumowiczem Tom Al możemy nie zgadzać, przy bramce wg mnie zawinił
Jaliens - zgubił krycie, bo nie spostrzegł Chaveza opuszczającego swego miejsce (takie miał założenia taktyczne), a w jego miejsce wbiegającego Toma. Z kolei najwięcej wybić odnotował
Lamey, co świadczy też trochę o kierunku wrzucania piłek znów na niekorzyść Kostarykanina. (Te z prawej Lamey mógł jedynie blokować, zaś te od strony Diaza - wybijać, stąd też ich duża liczba)
Wilk w drugiej odsłonie odnotował więcej przechwytów niż w pierwszej. Jednak te kluczowe należały do
Sobolewskiego. Zwłaszcza fantastyczny blok w ostatnich minutach meczu, po prostackim zachowaniu Bułgarów, którzy przejęli piłkę nieudolnie, trzeba powiedzieć, wybitą przez Kirma na aut (jako tzw. gest Garrinchy) i kontynuowali swą akcję.
Najmniej oprócz
Garguły i
Jovanovicia zagrał
Kirm, ale to on odnotował najwięcej strat, co dla mnie jest niemal żenujące, wiedząc że wszedł na podmęczonych rywali.
Po raz kolejny pochwalę
Nuneza - chłopak zapieprza od końca do końca, od brzegu do brzegu. Typowy box-to-box.
Melikson każdy wie jak zagrał, fenomen, choć przyznam że od bramki do 90 minuty zapomniałem, że jest na boisku.
Genkow znów przyzwoita skuteczność pojedynków powietrznych (już nie tak wysoka jak w 1.poł, ale wciąż poprawna) - 53%. Jeszcze słowo o Gargule - widać, że chłopakowi zależało, naprawdę zależało.
Litex nie taki straszny, gdy się wyłączy Toma. A pan Janew mógłby się w końcu zamknąć i nie lecieć po każdym gwizdku do arbitra z pretensjami. Aż dziw, że go nie uciszył żółtą.
W rewanżu tylko wygrana, z taką wiedzą jaką pozyskaliśmy po spotkaniu w Łoweczu.
dzięki Tom Al za wspólne analizy
