Oglądnąłem jeszcze raz pierwszą połowę meczu Litex-Wisła.
To co mi się rzuciło w oczy.
Jaliens mial zdecydowanie najmniej przejęć wśród defensorów, najwięcej zaś
Diaz. Diaz do 25 minuty mniej więcej wypadał dobrze, poprawnie, co się potem zmieniło. Kostarykanin miał też aż 63% pojedynków przegranych
Lamey, który z uwagi na slabszego oponenta w porównaniu do drugiej flanki, dużo częściej podłączał się do akcji ofensywnych, ale miał też wśród obrońców najwięcej strat. Warto też dodać, że kilka minut Tom grał po jego stronie, i tam pograł sobie dużo mniej. Oczywiście o fenomenalnych blokach
Chaveza nawet nie będę wspominać
Widać też było różnicę między
Sobolewskim a
Wilkiem. Kapitan miał dwa razy więcej przejęć i był bardziej zdecydowany w swoich czynach. Nieraz widać było Wilka bezradnie spoglądającego na poczynania np. Toma, przy czym Sobolewski nie patyczkował się, co z kolei spowodowało kilka fauli, ale też mniejsze zagrożenie.
Imponował mi momentami
Nunez. Chwilami prezentował nadludzką wydolność, biegał wzdłuż i wszerz. Był w
każdym sektorze boiska. Naprawdę będą z niego ludzie.
Oczywiście najwięcej rajdów
Melikson z
Ilievem, ale też najwięcej strat (naliczyłem po 6), przy czym Iliev miał znacznie więcej przejęć, lecz tytanem defensywy to on też nie jest. Nieraz widać było u Serba dezorientację w obronie.
I wreszcie
Genkow. Kilka razy dobrze wychodził na pozycję, jednak nie został (dobrze lub w ogóle) obsłużony przez partnerów. (np. przy bombie Nuneza czy fuksiarsko przeciętym dobrym prostopadłym Meliksona) Bułgar miał aż 72% wygranych pojedynków główkowych
Jovanicia nawet nie próbuję oceniać, nie znam się na tym.
Tyle ode mnie, jeśli chodzi o pierwszą połowę.