|
Zanim zaczniemy oceniać postawę naszych zawodników, kogokolwiek krytykować lub chwalić, ucieszmy się ze świetnego wyniku osiągniętego na wyjeździe: 2-1 to okazała i ładna zaliczka. Teraz trzeba skupić się, aby nie została roztrwoniona.
Nie należy jednak oburzać się na krytykę gry naszego zespołu, bo mimo sukcesu nie była doskonała - wciąż popełniamy mnóstwo błędów indywidualnych i w grze bez piłki, ustawianiu się, przesuwaniu itd. Nie można lekceważyć też faktu, że przy odrobinę lepszej skuteczności Litekx mógł wygrać z nami i to wysoko, bo widać tu rzeczywistą wartość naszej gry obronnej. Przy mniejszej dozie szczęścia lub odrobinę silniejszym rywalu, rozmawialibyśmy w zupełnie innych nastrojach i w kontekście innego wyniku.
Znamienne, że najpewniejszym punktem defensywy był wczoraj najbardziej krytykowany jeszcze parę tygodni temu Lamey. Okazuje się, że warto czasem po prostu zaufać naszym Holendrom - może nie są nieomylni, ale nie popełniają wielu błędów transferowych. Potrafią dobrze oszacować wartość danego zawodnika. Zamiana Cikosa na Lameya to ruch zdecydowanie korzystny i na plus w grze zespołu. Holender może nie jest demonem szybkości, ani wirtuozem technicznym, ale w przeciwieństwie do Słowaka myśli na boisku i potrafi się ustawić.
Dla odmiany katastrofalnie zagrał Diaz, niemalże na poziomie Branco z pamiętnego meczu z Górnikiem. Na palcach jednej ręki można policzyć jego udane interwencje w walce z Tomem. Był niemiłosiernie ogrywany i to seryjnie. Obrońca nie stanowiący de facto żadnej zapory to jest dramat. Dlatego zastanowiłbym się na miejscu Maaskanta, czy nie warto zastąpić go w rewanżu prawonożnym Jovanovicem - bo większość udanych ucieczek skrzydłowego Litexu brała się po złamaniu akcji do środka, gdzie lewemu obrońcy do wybicia piłki bardziej przydaje się sprawna prawa noga. Serb na pewno nie wypadnie gorzej, bo gorzej od Diaza wypaść już nie sposób. A może być tylko lepiej.
Ciągle słabym ogniwem jest Jaliens - środkowy obrońca nie może być aż tak wątły i delikatny w walce 1 na 1. Za łatwo go przepchać i przestawić, popełnia też spore błędy w kryciu.
Dziwię się też pochwałom pod adresem Jovanica - bo bardzo źle spisywał się na przedpolu, a przy trudniejszych piłkach albo w ogóle się nie ruszał, albo był spóźniony. Strzały, które obronil, nie były trudne - nawet Juszczyk nie mialby z nimi większego problemu. Wyłapał to, co musiał wyłapać. Przy tym, co trudniejsze, miał ogromne problemy. Bardzo daleko mu do klasy Pareiki, jest słabym bramkarzem.
Z pomocników na wyróżnienie zasługują Sobolewski i Melikson. A także Nunez za pierwszą połowę. Myślę, że możemy mieć z Argentyńczyka sporo pociechy. Myśli, jest szybki, zwinny, przyzwoity technicznie.
Bardzo rozczarował mnie za to Iliev - nie tyle za sprawą gry, co bezmyślności. Tak doświadczony zawodnik nie powinien łapać równie głupich kartek. To niedobry sygnał. Kiedyś Sobolewski podobnie się "podpalał" i drogo za to zapłaciliśmy w swoim czasie.
Z pewnością w daleki od najlepszej formy jest Genkow - starał się, walczył, skakał do główek, ale za mało było pożytku z jego gry. Za dużo przegrywał pojedynków indywidualnych, także w powietrzu.
Mam nadzieję, że mecz z Widzewem posłuży Maaskantowi do przećwiczenia odpowiednich wariantów gry i składu na rewanż.
Ostatnio edytowane przez Markus : 27.07.2011 o godz. 14:43.
Jaroo1: "okazało się, że gracze co się sprawdzają w Polsce są z 2 ligi hiszpańskiej. Nic w tym odkrywczego nie ma, byłoby dziwne gdyby się nie sprawdzali."
(...)
"Polaków na rynku to mamy do wyboru praktycznie zero w porównaniu do chociażby rynku europejskiego. Ogólnie poziom Polakow jest słabszy niż graczy z zachodu, dlatego logiczne jest że łatwiej znaleźć kogoś na zachodzie, nawet z II-V ligi - zależy od kraju, bo np w Hiszpanii można znaleźć dobrego gracza w niższej lidze"
|