|
Przestańcie zakłamywać przeszłość. Większość z Was .......i o czasach Saragossy, Parmy, Lazio, Schalke, jako o czasach, gdy graliśmy niczym obecni katalońscy czempioni - obejrzyjcie sobie te mecze jeszcze raz, i napiszcie z czystym sumieniem, że byliśmy od przeciwników po prostu lepsi i dlatego wygraliśmy. GÓWNO PRAWDA. Tak jak dzisiaj, była walka o każdy metr boiska, broniliśmy się częściej niż prowadziliśmy grę, ale mieliśmy wystarczające umiejętności, serce do gry, zadziorność, nieustępliwość i pewność siebie. Dlatego wywalczyliśmy 3:3 w Rzymie, dlatego po tragicznej 1. połowie odprawiliśmy Saragossę, dlatego pokonaliśmy Parmę (uwzględniając oczywiście tą cudowną kępkę trawy przy strzale Kosowskiego na 1:1), dlatego do końca walczyliśmy o wynik w Gelsenkirchen.
Dzisiaj było to samo. MAM GŁĘBOKO W CZTERECH LITERACH, że optycznie i z gry Litex lepiej od nas wyglądał. Graliśmy na trudnym terenie, ze zgranym przeciwnikiem, który w poprzednim sezonie w lidze przegrał 1 spotkanie (pal licho ile tych spotkań było ustawionych). Nie jesteśmy i nigdy nie będziemy idealną, cudowną druzyną, która sunie raz za razem z atakami, przy posiadaniu 80-20%. Zagraliśmy twardo, mądrze, konsekwentnie, na miarę naszych obecnych możliwości i wygraliśmy. Czego wy więcej chcecie?
Za każdym razem, gdy ponosimy klęskę, czy to w pucharach, czy w lidze (w poszczególnych spotkaniach czy przekrojowo), zawsze większość z Was wyskakuje z tekstem o zaangażowaniu (a konkretnie jego braku), o tym jak wiele zarabiają a się nie starają. Dzisiejszy mecz jest świetnym przykładem na to, że każdy poszczególny nasz zawodnik, zostawił na boisku serce i płuca. Mimo, że zagrali optycznie gorzej od przeciwników, KAŻDY Z NICH JEST GODNY PODANIA IM RĘKI. I to niezależnie, jak by się ten mecz skończył.
Koniec ....a z lepszą lub optycznie ładniejszą grą. My mamy ....a WYGRYWAĆ.
Feci quod potui faciant meliora potentes
|