flamengista napisał(a):

Piszesz o Armstrongu jak o gówniarzu, który poszedł na grandę do sąsiada po jabłka i nie został przyłapany. A ty wiesz, że on te jabłka zeżarł. Dość lekko ci przychodzi zakwestionowanie wielkich sukcesów Armstronga. Dziwię się. Ale mimo wszystko spróbuję przedstawić kilka argumentów na obronę Lance'a:
Więc generalnie doping wtedy stosowali niemal wszyscy z czołówki. Skoro tak, to i w tej rywalizacji Armstrong był po prostu najlepszy.
.
|
Nie o to mi chodziło

i oczywiście zgadzam się że nawet jak brał to inni też brali więc gdyby wszyscy byli czyści to on i tak by był najlepszy.
Bardziej mi o to chodzi że kolarstwo niestety wpadło na tym na czym wpadły w zasadzie wszystkie sporty gdzie podstawą jest siła , wytrzymałość bądź jedno i drugie.
Dlatego ja te sporty(biegi, ciężary itp) dawno już odrzuciłem a kolarstwo to pewnie jedynie z sentymentu do czasów dziecięcych i TDP.
Zresztą i tak przez lata jedno co jakoś tam śledziłem to właśnie kolejne afery dopiero w tym roku oglądnąłem w jakimś tam fragmencie sam wyścig.
Oni wpadli w taką matnię jak nasza piłka że często nawet nie kupowało się meczu by go kupić, tylko po to by było uczciwe sędziowanie bo wiadomo było że rywal zapłaci

Tam też - ok jadę czysto ale nic nie zrobię bo reszta jedzie na koksie - domyślam się że tam też musiała być gigantyczna presja zespołów - nie bierzesz, nie jeździsz z nami , bo wiadomo że w ten cały biznes było zamieszane mnóstwo osób z poza kolarzy.
Gdzie trzeba też powiedzieć że koks to jedno ale bez katorżniczej pracy to on nic nie da
Ogólnie przykre to wszystko ale w takie gówno jak wpadło swego czasu kolarstwo to niewiele sportów weszło.
Być może Armstrong czy Indurain byli tymi jednymi z niewielu co nie musieli albo chociaż zadowolili się np tylko przetaczaniem krwi

Jeśli uraziłem to przepraszam a mi się tegoroczny tour pełen ludzkich słabości(bo chyba tak go można ocenić) podobał.