Karherop napisał(a):

Idąc takim tropem w zaledwie kilku spotkaniach można wogóle oceniać Wiślaków za ich gre w końcu :
z Koroną - dostaliśmy czerwoną kartke
Z Widzewem - przeciwnik dostał czerwoną kartke
z Legią - dostaliśmy czerwoną kartke
z Bełchatowem - przeciwnik dostał czerwoną kartke
z Cracovią - to derby nie ma co oceniać
z Polonią - o pietruszke nie ma co oceniac
z Arką - gralismy przy -20 stopniach nie ma co oceniać
z Zagłębiem - mecz bez publiczności nie ma co oceniać
z Śląskiem - przeciwnik postawil przegubowiec w polu karnym nie ma co oceniać
zawsze sie znajdzie jakis powód by powiedziec ' mecz nie był miarodajny '
|
Owszem zawsze można tylko po co? - przypomnę - do czasu gry w 11 na 11 mecz z Bełchatowem był miarodajny Albo jakby ktoś podał więcej meczy bez Małeckiego gdzie to klepaliśmy innych ze ho ho . Chodzi również o wielkość "próbki". Zwyczajny zdrowy rozsądek - bo przykład meczu Wisła - Bełchatów jest z cyklu wygrana Wisły z Barceloną. Na podstawie tego meczu (jego przebiegu) oraz wyniku pierwszego (0-4 w plecy) nikt normalny nie powie że to był miarodajny mecz Wisły przeciw Katalończykom.
Jak ktoś poda większą liczbę meczy bez Małego gdzie nagle gramy z pierwszej piłki jak przysłowiowa Barcelona to uznam argument że bez Małego gramy lepiej. Natomiast inaczej (1 mecz) to trochę za mało, zwłaszcza grany w takich okolicznościach - przewaga 1 piłkarza i szybkie prowadzenie w II połowie, co powoduje duże przestrzenie na boisku + brak zapału Bełchatowian.
BTW
Ten Maaskant to ślepy jakiś? Samobójca? Po takim meczu z Bełchatowem dalej wstawiał Małeckiego do 11! To szkodnik, trzeba go z Wisły wyrzucić! Tyle "mądrych" kibiców Wisły widziało ten "miarodajny mecz" z Bełchatowem a On jeden (a tyle zarabia) nie widział i nie wyciągnął wniosków? To co to za trener? Może prawda jednak jest inna i nie był to do końca miarodajny mecz
