sandomingo napisał(a):

Pomimo wszystko TdF trzyma klasę i ogląda się go naprawdę z przyjemnością. Z wielu powodów.
Evans - w pełni zasłużył na zwycięstwo. W górach jechał praktycznie bez wsparcia grupy, pod Galibier sam pociągnął pogoń i zminimalizował zwycięstwo Andyego, co okazało się jedną z decydujących okoliczności. Świetnie pokazał się na pierwszym alpejskim etapie, jego technika podczas zjazdu w deszczu imponująca. No i w czasówce pokazał prawdziwą klasę nokautując braci.
Andy S. - kapitalna ucieczka w etapie na Galibier, również na drugi dzień wyglądał na mocnego ale nie wykorzystał szansy uciekając z Contadorem, defektu roweru Evansa i w tym momencie przegrał wyścig. A cały czas, jako jedyny z trójki miał handicap w postaci brata do pomocy. Pomimo wszystko myślę że za rok dwa w końcu wygra Tour. O ile jeszcze poprawi czasówkę, bo nadal zdecydowanie za dużo traci.
Contador - tak naprawdę to jego tutaj w ogóle nie powinno być. A poza tym: trudno powiedzieć czy naprawdę nie był w pełni sił, czy też Giro i Tour to dla niego okazało się za dużo. Generalnie zupełnie nie przypominał Contadora z poprzednich lat, miał też słabszą niż zazwyczaj grupę.
I na koniec Francuzi, bo im zawsze też kibicuję w tym wyścigu. Kapitalnie pokazał się duet Voeckler-Roland. Ten pierwszy jechał wyścig życia, pokazał naprawdę wielkie serce do walki. Roland to cichy bohater, wiele razy ratował Voecklera no i sam pokazał moc w Alpe d'Huez. Jeżeli będzie się tak rozwijał, to przy mocnej ekipie za 2-3 lata może walczyć o zwycięstwo w TdF. Musi pracować nad czasówką.
Poza tym tradycyjnie wiele razy walczyli i generalnie pokazali się z dobrej strony (zwłaszcza Roy).
Oprócz tego wielka klasa Hushovda i Cavendisha (piszę to jeszcze przed finiszem na Polach ale myślę że HTC zrobi swoją robotę, a jeśli tak to Cavendish wykończy).
O Polakach zbyt wiele powiedzieć się nie da. Szmyd jak zwykle, choć coś szybko odpadał w górach, Bodnar po prostu przejechał wyścig. Plus dla Paterskiego, raz ładnie się pokazał.
|
Mnie cieszy bardzo zwycięstwo Evansa, bo to wielki kolarz, który do tej pory był strasznym pechowcem (po za MŚ). Niby zawsze w formie, ale to się psuł rower, to kontuzja, kraksa etc. Tym razem po raz pierwszy w TdF nie miał w trasie żadnych przykrych wypadków i wygrał całkowicie zasłużenie.
Co do Contadora... Owszem, ze względu na doping nie powinien w ogóle startować. Ale trzeba uczciwie przyznać, że Hiszpan osiągnął swój cel. Wygrał Giro, a zwycięstwo po tak wyczerpującym wyścigu w TdF byłoby wielkim wyczynem. A startował w Giro, bo liczył się z tym że na TdF zostanie zdyskwalifikowany. Więc pośrednio afera dopingowa i tak odbiła się na jego formie. Contador i tak pokazał spore możliwości - mimo pechowych upadków kończy wyścig w czołówce. Za rok, jeśli zostanie dopuszczony do startu będzie głównym faworytem. Bo świetnie jeździ po górach i równie dobrze na czas.
Voeckler - prawdziwy wojownik, trudno było go nie polubić. Ale Thomas ma już 32 lata, więc rezerw pozwalających na dalsze postępy już nie ma. I tak znacznie poprawił jazdę w górach. Do tego, by powalczyć w TdF musiałby znowu być w życiowej formie i znacznie poprawić jazdę na czas. Obawiam się, że szczyt formy osiągnął w tym roku.
Andy Schleck - ma największe rezerwy, bo to ciągle młody kolarz. Przy 26 latach można sporo poprawić. Ale jest tego sporo:
1. Jazda indywidualna na czas - nigdy nie będzie geniuszem w tej specjalizacji. Ale co innego tracić 2,5 minuty do zwycięzcy (obecnie), a co innego 1,5 minuty - jak najlepszy góral obecnego TdF, Samuel Sanchez
2. Taktyka - mniej kalkulowania, więcej walki. Nie można w nieskończoność oglądać się na innych, szczególnie na Contadora. Nie można też w nieskończoność martwić się starszym bratem. Frank to świetny góral, ale nic ponadto. Ma 31 lat i prochu nie wymyśli. Może być w czołówce wyścigów wieloetapowych, ale ma zbyt duże braki by w normalnych warunkach walczyć o zwycięstwo.
3. Zjazdy - tu są największe rezerwy.
W przyszłym roku, jeśli nie będzie niespodzianek, to faworyci są następujący: Contador, Evans, Schleck, Sanchez. W tej właśnie kolejności. Plus ew. Basso, jeśli zrezygnuje z walki o tryumf w Giro i nastawi się na TdF (ale to mało realne).