Wyświetl pojedynczy post
flamengista
Piknik
 
 
Od: 03.2004
Skąd: Kraków/Bronowice

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#54
Stary 24.07.2011, 14:43
sandomingo napisał(a):Wyświetl post
Pomimo wszystko TdF trzyma klasę i ogląda się go naprawdę z przyjemnością. Z wielu powodów.

Evans - w pełni zasłużył na zwycięstwo. W górach jechał praktycznie bez wsparcia grupy, pod Galibier sam pociągnął pogoń i zminimalizował zwycięstwo Andyego, co okazało się jedną z decydujących okoliczności. Świetnie pokazał się na pierwszym alpejskim etapie, jego technika podczas zjazdu w deszczu imponująca. No i w czasówce pokazał prawdziwą klasę nokautując braci.
Andy S. - kapitalna ucieczka w etapie na Galibier, również na drugi dzień wyglądał na mocnego ale nie wykorzystał szansy uciekając z Contadorem, defektu roweru Evansa i w tym momencie przegrał wyścig. A cały czas, jako jedyny z trójki miał handicap w postaci brata do pomocy. Pomimo wszystko myślę że za rok dwa w końcu wygra Tour. O ile jeszcze poprawi czasówkę, bo nadal zdecydowanie za dużo traci.
Contador - tak naprawdę to jego tutaj w ogóle nie powinno być. A poza tym: trudno powiedzieć czy naprawdę nie był w pełni sił, czy też Giro i Tour to dla niego okazało się za dużo. Generalnie zupełnie nie przypominał Contadora z poprzednich lat, miał też słabszą niż zazwyczaj grupę.
I na koniec Francuzi, bo im zawsze też kibicuję w tym wyścigu. Kapitalnie pokazał się duet Voeckler-Roland. Ten pierwszy jechał wyścig życia, pokazał naprawdę wielkie serce do walki. Roland to cichy bohater, wiele razy ratował Voecklera no i sam pokazał moc w Alpe d'Huez. Jeżeli będzie się tak rozwijał, to przy mocnej ekipie za 2-3 lata może walczyć o zwycięstwo w TdF. Musi pracować nad czasówką.
Poza tym tradycyjnie wiele razy walczyli i generalnie pokazali się z dobrej strony (zwłaszcza Roy).
Oprócz tego wielka klasa Hushovda i Cavendisha (piszę to jeszcze przed finiszem na Polach ale myślę że HTC zrobi swoją robotę, a jeśli tak to Cavendish wykończy).
O Polakach zbyt wiele powiedzieć się nie da. Szmyd jak zwykle, choć coś szybko odpadał w górach, Bodnar po prostu przejechał wyścig. Plus dla Paterskiego, raz ładnie się pokazał.
Mnie cieszy bardzo zwycięstwo Evansa, bo to wielki kolarz, który do tej pory był strasznym pechowcem (po za MŚ). Niby zawsze w formie, ale to się psuł rower, to kontuzja, kraksa etc. Tym razem po raz pierwszy w TdF nie miał w trasie żadnych przykrych wypadków i wygrał całkowicie zasłużenie.

Co do Contadora... Owszem, ze względu na doping nie powinien w ogóle startować. Ale trzeba uczciwie przyznać, że Hiszpan osiągnął swój cel. Wygrał Giro, a zwycięstwo po tak wyczerpującym wyścigu w TdF byłoby wielkim wyczynem. A startował w Giro, bo liczył się z tym że na TdF zostanie zdyskwalifikowany. Więc pośrednio afera dopingowa i tak odbiła się na jego formie. Contador i tak pokazał spore możliwości - mimo pechowych upadków kończy wyścig w czołówce. Za rok, jeśli zostanie dopuszczony do startu będzie głównym faworytem. Bo świetnie jeździ po górach i równie dobrze na czas.

Voeckler - prawdziwy wojownik, trudno było go nie polubić. Ale Thomas ma już 32 lata, więc rezerw pozwalających na dalsze postępy już nie ma. I tak znacznie poprawił jazdę w górach. Do tego, by powalczyć w TdF musiałby znowu być w życiowej formie i znacznie poprawić jazdę na czas. Obawiam się, że szczyt formy osiągnął w tym roku.

Andy Schleck - ma największe rezerwy, bo to ciągle młody kolarz. Przy 26 latach można sporo poprawić. Ale jest tego sporo:
1. Jazda indywidualna na czas - nigdy nie będzie geniuszem w tej specjalizacji. Ale co innego tracić 2,5 minuty do zwycięzcy (obecnie), a co innego 1,5 minuty - jak najlepszy góral obecnego TdF, Samuel Sanchez
2. Taktyka - mniej kalkulowania, więcej walki. Nie można w nieskończoność oglądać się na innych, szczególnie na Contadora. Nie można też w nieskończoność martwić się starszym bratem. Frank to świetny góral, ale nic ponadto. Ma 31 lat i prochu nie wymyśli. Może być w czołówce wyścigów wieloetapowych, ale ma zbyt duże braki by w normalnych warunkach walczyć o zwycięstwo.
3. Zjazdy - tu są największe rezerwy.

W przyszłym roku, jeśli nie będzie niespodzianek, to faworyci są następujący: Contador, Evans, Schleck, Sanchez. W tej właśnie kolejności. Plus ew. Basso, jeśli zrezygnuje z walki o tryumf w Giro i nastawi się na TdF (ale to mało realne).
Ostatnio edytowane przez flamengista : 24.07.2011 o godz. 14:46.
Uma vez Flamengo, sempre Flamengo
Odpowiedz cytując