|
W sumie jeżeli Maaskant przyznaje od niedawna, że w pucharach liczy się dla niego WYŁĄCZNIE wynik, to też mam rozumieć, że będzie się to odbywało kosztem stylu. Jeżeli jednak stanie się w Łoweczu to co Śląskowi - 2 gole na dzień dobry - to ja jestem pesymistą. Wg mnie Wisła nie ma takiego team spiritu jak Śląsk, nie tylko z uwagi na gorsze siebie nawzajem poznanie i zgranie, ale też ROZUMIENIE. Nie dziwota, że Pan Lenczyk woli Polaków, bo po prostu im jest w stanie wszystko powiedzieć. Według mnie przy drużynie takiej jak Wisła powinien być asystent (dyr. drużyny, ktokolwiek) kto zna BARDZO DOBRZE: angielski, hiszpański i ewentualnie niemiecki. To musi być znajomość języka obejmująca zakres słownictwa piłkarskiego, medycznego,psychologii (motywowanie). Może przesadzam, ale tak to widzę. Sam znam niemiecki, ale wiem, że jak bym miał tłumaczyć taktykę, ustawianie, reakcje, przewidywanie itp.) to bym sobie nie poradził, bo to jest większy zakres słów.
A wracając do wyników - Maaskant chce tym samym trochę w pucharach iść śladem Petrescu. Ten też straszył stylem (tutaj każdy Petrescu zwalniał po kolejnych remisach i słabych pozycjach w tabeli) ale jak co to mówił: liczy się wynik. OK Panie Maaskant, pełnia zaufania - wynik, a nie styl. Ja się zgadzam. Na razie wyniki Pan ma (poza pucharem krajowym). Trzeba jednak pamiętać, że nie ma on sporego doświadczenia pucharowego i tamże wyników z innymi ekipami. Mam jednak nadzieję, że w Łoweczu będzie 0:0, 1-1, 1-2, 0-1, 2-3... Takie wyniki to będzie wg mnie sukces i wtedy się obroni. Jak ustawi - jego sprawa - ma się obronić wynikiem bo przecież tak mówi. Powodzenia!
|