wściekłe pięści węża napisał(a):

W polskiej lidze? Nie jest. Osiągnięcia miał Smuda w Amice, czy Kasperczak w 2002- 2003 roku w Wiśle. "Sukcesy" na krajowym podwórku są tylko przystankami w drodze do prawdziwego sukcesu, a za takowy uznaję awans do grupy LM, czy wyjście z grupy LE. Zdobycie Mistrzostwa Polski i pucharu (do czego już Maskantowi talentu brakło), przy obecnych nakładach na Wisłę i składzie, który posiada, to obowiązek a nie "sukces".
Całą resztę przemilczę, bo to jak kopanie się z koniem. Zarzucasz mi przytaczanie dwóch meczów, a sam przytaczasz jeden i na jego podstawie idziesz jeszcze dalej niż wydaje ci się, że ja poszedłem. Heh, cóż mogę powiedzieć? Nawet nie przeszkadza Ci, że wspomniałem o tych dwóch meczach w innym aspekcie. Albo po prostu tego nie zrozumiałeś.
|
Jakie osiągnięcia miał Smuda w Amice?
Fuksiarski awans do LE (gol w 120min) i 3 sezony kopania na poziomie 3-6 miejsca w lidze bez nadziei na nic więcej bo wiadomo jakie chop ma pojęcie o taktyce i metodyce treningu. Słynne zdolności motywacyjne też już nie tak skuteczne co widać po wiośnie 2009 i popisach repry w meczach, na zgrupowaniach i w samolotach...
Smuda to miał osiągnięcia w 90-tych - Widzew i Wisła - najlepsi gracze, pieniądze + niemiecki kolega od "odżywek".
Maaskant - MP - ok, PP - cóż... przegrany frajersko i w niezbyt właściwym momencie. Niemniej MP jest najważniejsze (finansowo i prestiżowo). Teraz gramy dalej -jak będzie min. grupa LE znaczy jest progres, nie będzie - trzeba będzie się zastanowić co dalej. Skład to być może jest dziś, ale nie był wiosną - Branco, Boukhari, Łobo, Rios, Żuraw - to były tylko nazwiska nic/niewiele dające drużynie.
Za 2 tygodnie będziemy trochę mądrzejsi.