Świętym obowiązkiem Wisełki jest pojechanie z Liteksem. Przedmeczowa kurtuazja i mobilizacja piłkarzy (aby nie zbagatelizowali rywala), to jedno, a drugie to bezlitosne pokazanie Bułgarom miejsca w szeregu. Łowecz - 40 tysięczne miasteczko - przy nim nasze Bełchatowy, Lubiny czy Wodzisławie Śląskie, to metropolie. Grają w kurniku, ich budżet i pensje grajków w porównaniu z naszymi to dwie różne skale. Przestańmy się obchodzić z naszymi kopaczami jak ze świętymi krowami. Kasuje taki Jaliens z Lameyem po trzysta tysięcy ojro, to mają pokazać swoją wyższość nad bułgarami nie tylko w portfelu ale i na murawie. Nikt im nie płaci za kopanie się po czołach. Mają się rzucić na rywala od pierwszych minut w Łoweczu jak wściekłe psy i dokonać demolki
