blanco napisał(a):

Widzę,że to zdanie powoli staje się nieśmiertelne na tym forum.
Zdajesz sobie sprawę w jakim my miejscu byliśmy rok temu ?
Byliśmy w miejscu, w którym Ruch Chorzów lał nas jak chciał , Mateusz Kowalski bronił dostępu do naszej bramki, a zbawcą miał być Żurawski . Naprawdę nie widać różnicy? 
Cały post do tego momentu, mimo malkontenckiego charakteru miał sens , ale ostatnim zdaniem roz.......iłeś system.
|
Różnica na pewno jest, na duży plus, lecz mimo wszystko na tą chwile wg. mnie nie wygląda to na tyle dobrze aby można było być spokojnym awansu przed meczem z Litexem.
To co wyprawiał Jeliens w pierwszym meczu mimo tego, że częstotliwość ataków Skonto można porównać z częstotliwością występowania zaćmienia słońca woła o pomstę do nieba, więc argument z Kowalskim jak dla mnie do ostrej polemiki.
Wg. mnie szansę powinien dostać Gordon, ponieważ przed kontuzją zagrał kilka fajnych spotkań, lecz z tego co można wywnioskować po wypowiedziach Maaskanta, nie ma na to raczej co liczyć ponieważ jest w Jelinsa ślepo zapatrzony:/
Sobol niestety coraz młodszy nie jest, i z roku na rok widać u niego spadek formy, co w największym stopniu jest spowodowane obniżeniem jego wydolności. W rewanżu co najmniej kilka razy odpuścił rywala w sytuacji gdy miał do niego najbliżej. Fakt Genkow a Żuraw to dwie inne bajki, ale wtedy mieliśmy jeszcze P. Brożka który poziomem był zbliżony do Bułgara.
Z plusów napewno Melikson, Iliev rok temu nie mieliśmy żadnego zawodnika na takim poziomie.
Lecz tak jak pisałem wcześniej, na tą chwile z ich akcji skrzydłami niewiele wynikało, ponieważ po dośrodkowaniu w polu karnym był tylko Genkow i nawet z nie zbyt wymagającymi obrońcami Skonto nie potrafił wygrać pojedynku - siła złego na jednego. Ewidentny błąd taktyczny, w takim ustawieniu MUSI jeden ze środkowych pomocników go wspomagać. Mam nadzieję, że w razie niekorzystnego rezultatu Maaskant ma jednak przygotowany jakiś wariant bardziej ofensywny.