Adenalix napisał(a):

Cholera. Przypomniały mi się studenckie czasy (dziś sam egzaminuję studentów) kiedy jak się nic nie wiedziało na egzamin to szło się paradoksalnie zupełnie wyluzowanym. Bo albo student coś ściągnie, a jak się nie uda to odda czystą kartkę. Skoro nic nie umiem to po co się denerwować? Gorzej jak coś umiałem. No bo skoro nauczyłem się pół książki, to teraz decydującym, strategicznym pytaniem jest czy pytanie będzie z części, którą opanowałem czy nie? Czyli potrzeba trochę szczęścia w zwycięstwie pod tytułem zdanie egzaminu.
Mam w sobie przekonanie po dwumczu ze Skonto, że nie jesteśmy zupełnie "zieloni", wręcz przeciwnie myślę, że możemy wygrać i jesteśmy lekko faworytem: 52-48. Dednerwuję się więc tym dwumeczem, bo mamy szansę, potrzeba dobrego dnia, formy, strategii i szczęścia. Będę trzymać kciuki i liczyć na zwycięstwo. Obyśmy wygrali mam wielką nadzieję. Naprzód Wisełko!
|
Brawo za dobry post - jak dla mnie post tygodnia.